smaczki językowe

Pieroguszka. A to ci kąsek

To się nazywa prawdziwy słowotwórczy farsz! Podczas gdy sportowcy walczą o medale, w naszej językowej kuchni zapanowało niemałe poruszenie za sprawą jednego puszystego neologizmu. Przed Państwem Pieroguszka®.

Skąd się wzięła, dlaczego tak smakuje i czy to danie jednogarnkowe? Rozbieramy tego pluszowego pieroga na czynniki pierwsze.

Przepis na słowo, czyli lingwistyczna kontaminacja

Na pierwszy rzut oka (i ucha) sprawa wydaje się prosta jak lepienie uszek. Pieroguszka to klasyczna kontaminacja, czyli zgrabne zlanie się dwóch wyrazów w jeden. W tym przypadku do jednego garnka wrzucono:

  • pieroga (bo taki ma kształt),
  • poduszkę (bo taką pełni funkcję).

Badaczka nowych polskich wyrazów złożonych Donata Ochmann z UJ umieściłaby pieroguszkę w kategorii złożeń o charakterze kontaminacyjnym.

W efekcie otrzymaliśmy produkt idealny – wyraz nowy, ale dla wszystkich zrozumiały. W marketingu nazywa się to namingiem, w językoznawstwie – radosną twórczością słowotwórczą, która „klei się” bez żadnych grudek.

Drugie dno

Tu zaczynają się prawdziwe językowe kąski. O ile dla nas Pieroguszka to po prostu „poduszka-pieróg” (pierogi-shaped pillow or plush toy), o tyle świat (z samym Snoop Doggiem na czele) mógł nie tylko pokochać kształt, miękkość i uśmiech tej poduszeczki, ale też usłyszeć w tej nazwie coś zupełnie innego.

Wszystko dzięki przyrostkowi -uszka. W uszach obcokrajowca to przyrostek magiczny. Dla Amerykanina czy Włocha pieroguszka nie brzmi jak opis przedmiotu użytkowego. Brzmi jak imię kogoś bliskiego – jak mały, kochany, słowiański stworek. To fascynujący przykład, jak polska zbitka słowna nieświadomie trafiła w dziesiątkę globalnych skojarzeń, stając się synonimem „słowiańskiej przytulności”, jak babushkaPetrushka z baletu czy folklorystyczna czastuszka (chastuszka).

Naszym zdaniem odniesieniem dla Pieroguszki może być niesamowity taniec: Mamushka. W filmie The Addams Family (1991) możemy obejrzeć jedną z najbardziej ikonicznych scen, w której Gomez (Raul Julia) i Fester (Christopher Lloyd) wykonują taniec braterskiej miłości. Wizualnie Mamushka, pochodząca jakoby z Karpat (!), czerpie garściami z folkloru rosyjskiego i ukraińskiego, muzyka zaś jest nieco klezmerska. To typowe dla amerykańskiego postrzegania „Wschodu”.

W Dobrym słowniku

Pieroguszkę piszemy od dużej litery, bo to zastrzeżona nazwa produktu wytwarzanego przez konkretną firmę. Na razie nic nie zwiastuje, by firma ta miała się dąsać z powodu popularności jak w przypadku producentów pieluszek Pampers (pisaliśmy o tym).

Czy to zostanie w menu?

Pieroguszka ma w sobie to, co w Dobrym słowniku lubimy najbardziej: precyzję i emocje. Jako nazwa własna gadżetu z Katowic poradziła sobie świetnie, ale czy wejdzie do języka potocznego jako określenie na każdą „jedzeniową” poduszkę? Czy powstanie słowotwórcza seria jak w przypadku wyrazów z -(o)mat lub –oza? Na razie to świeżo ugotowany neologizm, który paruje entuzjazmem. Czas pokaże, czy się „odleży” i trafi do słowników na stałe, czy pozostanie jedynie miłym, pluszowym wspomnieniem igrzysk.

Pieroguszka to lingwistyczny majstersztyk katowickiej Spółdzielni Socjalnej Honolulu. Stworzyli słowo, które w kraju jest pragmatycznym opisem, a za granicą polska nazwa może mieć sympatyczne, choć niepolskie konotacje. Praktyczna jak poduszka, urocza jak babuszka i trochę szalona jak Addamsowie i ich taniec. Smacznego użytkowania!

Najnowsze komentarze