Uwaga, działa autokorekta. Dziwne przypadki poprawek

Zwie się to z angielska spell checker, a z polska sprawdzanie pisowni, program korekty. Wyższa forma to autokorekta. Niektórym zastępuje mózg, a innych próbuje robić w konia.

Pomijamy sytuacje, gdy ktoś pisze SMS-a i ma włączony słownik niepolski (np. angielski), czasem przez przypadek. Wtedy podmiany słów mogą być doprawdy niezwykłe, ale to już nie wina oprogramowania, że jakas prace zmienia na Hamas peace.

NIE RAZEM, ALE NIE OSOBNO

To akurat śmieszne nie jest, bo słuchanie się autokorekty prowadzi po prostu do błędów ortograficznych. Jeśli na przykład podpowiada nam w Chrome, że ponadtrzykrotnie mamy pisać osobno lub z łącznikiem:

ponadtrzykrotnie_ChromeTego typu błędnych podpowiedzi dotyczących pisowni łącznej — rozdzielnej jest zresztą multum. Napiszesz poprawnie półkrasnoludek, a spell checker podkreśli i podpowie błędne: pół krasnoludek i pół-krasnoludek.

Podobnie bywa ze skrótami: wpisujesz poprawne „pw. św. Macieja” i podkreśla Ci „pw.”. Wpisujesz niepoprawne (!) „p.w. św. Macieja”… i już nie podkreśla.

Już w 1994 roku Tadeusz Piotrowski pisał w „Z zagadnień leksykografii”:

Co gorzej, często użytkownicy sądzą zapewne, że komputer potrafi ich zastąpić w myśleniu i przestają myśleć zupełnie używając tych programów, tzn. przestają zwracać uwagę na kontekstowe uwarunkowania wyboru poprawnych form wyrazów. Pokryszko (1991) opisuje do jakich groteskowych rezultatów potrafi doprowadzić ta ślepa wiara w komputery.

Niektórzy porównują to do jeżdżenia bezmyślnie z użyciem GPS-u:

76-letni kierowca usłyszał polecenie „skręć w prawo” i to właśnie uczynił, ładując się w fasadę kościoła nieopodal Freundpolzu. Tłumaczył potem, że to wina maszyny, która „kazała mu skręcić, tylko w tym miejscu skończyła się droga”. (technowinki.onet.pl, 28.01.2011)

WORD W SWOIM ŚWIECIE

Sprawdzanie pisowni w Wordzie ma — delikatnie mówiąc — sporo niedociągnięć. To coś jak balkon bez balustrady. Podkreśla Ci pisanie bloga, podkreśla pisanie blogu, głupiejesz… W końcu odkrywasz, że Word nie zna słowa blog (niektóre słowniki zresztą też nie znają).

A ileż to już osób poległo na wordowej automatycznej korekcie. Mój Word ostatnio zaskoczył mnie tym, jak podmienił mi słowo przekierował:

przekierował_WordW jego wersji tenże program użytkownika po prostu przekserował. Żeby było śmieszniej, sprawdzanie pisowni w Firefoksie i Chrome podkreśla słowo przekserował i proponuje zamienić je na… przekierował.

Wyobrażam sobie rozmowę sztucznych inteligencji w przyszłości:

— Przekierował.

— Nie, przekserował.

— Nie, przekierował.

— Przekserował!

Coś jak poniższe:

 

Ale rekordem Worda jest poprawka dotycząca nienachalnych reklam:

nienachalne_Word

Hm, nienachlane reklamy… Może to wynik jakiejś ustawy antyalkoholowej?

 

JAK GOOGLE SAM SIEBIE NIE ZNA

To mój ulubiony przykład. Wszystkim zbieraczom internetowych statystyk doskonale znane jest narzędzie Google Analytics. Drugie słowo jest na potęgę mylone: albo wychodzi Analitycs (pomylona kolejność i z y), albo Analitics (błędne dwa i). A co się dzieje, gdy wpisuję w przeglądarce Chrome poprawne Analytics? Podkreśla na czerwono oraz podpowiada:

Analytics_w_ChromeTo chyba jakiś nowy program, ten Google Callanetics… Czy Chodakowska nie miała go przypadkiem prowadzić?

Macie swoje ulubione przykłady? No to hyc do komentarzy poniżej ↓↓↓

Poniżej komentują tylko osoby, którym słowa wulgarność, hejterstwo, czepialstwo, spamowanie są znane wyłącznie z definicji w Dobrym słowniku. Inni muszą wiedzieć, że mamy nożyczki i nie zawahamy się ich użyć.

  • Zawsze, kiedy mam wątpliwości wchodzę na strony bardziej naukowe, np. PWN.
    Ale, ale, pozwolę sobie pokręcić nosem na wyrażenie ‚słuchanie się’ – zbyt potoczne, żeby nie powiedzieć prowincjonalne to ‚się’, proszę wybaczyć;)

  • Maria Filipowicz

    Ponoć kocha się właśnie za błędy. Szczególnie te oryginalne, gdy zaskoczona zaczynam
    rozmawiać z Wordem.

    On (chwacko): Co ty piszesz! „Lubi”? To przestarzałe, teraz powinno być „kocha”!
    Ja (słodko): To polski, matołku. Za takie subtelności dostaliśmy niedawno Nobla.
    On (skruszony): To ja już zacznę po polsku…
    Ja (do siebie): Hm…
    On (za chwilę): Nie, nie nie pisz Rouen, mam lepszą propozycję – rożen. No nie wiem,
    czy polskie, ale przynajmniej nie francuskie.

    Kurtyna…