Polacy nie gęsi… O co naprawdę chodzi w tym słynnym zdaniu

Są takie dawne zdania, które wszyscy słyszeli, które wszyscy znają. Ciekawiej robi się wtedy, gdy nie za bardzo wiemy, co faktycznie znaczą, a w dodatku wstydzimy się zapytać. Takim słynnym zdaniem jest kwestia Mikołaja Reja o Polakach, języku i gęsiach. Hm, czy rzeczywiście o gęsiach? A może o gęsim języku, czyli łacinie? Wszystkie te teorie wylądują za chwilę w koszu.

Słynne zdanie z XVI wieku w oryginale wyglądało tak:

Rey 1562czyli we współczesnym wydaniu: A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż POLACY nie Gęsi, iż swój język mają.

Zdanie autorstwa — jak zapewne wszystkim wiadomo — Mikołaja Reja (1505–1569). Ale jak to, zapytacie, jak to nie wiemy, co to zdanie znaczy? Przecież już w szkole nam tłumaczono, że

(1) gęsi języka nie mają, a Polacy już tak!

Czy jakoś tak. I jak to ładnie wygląda na laurkach:

Rej_pierwszy_udowodnił Na mały sens rzeczownikowego gęsi wskazywał Władysław Kopaliński. Chodził on własnymi ścieżkami i chociaż pisał słowniki, to jednak z wykształcenia językoznawcą nie był. Ujął zgrabnie rzecz tak oto:

Polacy nie gęsi — sztuka o Mikołaju Reju (1952) Ludwika Hieronima Morstina. Tytuł wyrwany z kontekstu autorskiego posłania ze Zwierzyńca (1562) Reja: „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają!”, co oznacza, że Polacy mają nie gęsi język, ale swój, że nie gęgają, ale mówią po polsku. Tytuł sztuki Morstina może nasuwać myśl, że idzie w nim o dość osobliwe stwierdzenie, że Polacy nie są ptakami gatunku Anser, czego chyba nie ma potrzeby dowodzić.

Znacznie mniej zacietrzewiony w stosunku do frazy „Polacy nie gęsi” jest prof. Mirosław Bańko:

O tym, że w przytoczonym cytacie słowo gęsi bywa mylnie odczytywane jako rzeczownik, świadczy skracanie go do postaci „Polacy nie gęsi”. Ponieważ jednak ta błędna postać jest bardzo rozpowszechniona, trzeba ją aprobować na mocy zwyczaju językowego. Nie jest to zresztą nielogiczne: skoro mają Polacy język nie gęsi, ale swój, to gęsiami (ani gęśmi) nie są. Czyli „Polacy nie gęsi”

Rejowska fraza przemówiła też do utalentowanego pisarza i tłumacza, podobnego do Reja z talentu polemicznego i opisu żywota „poczciwych Ślązoków” — Marka Szołtyska z Rybnika:

szołtysek_ślązoki nie gęsi

Sięgnijmy jeszcze do poradników pisanych przez uczonych lingwistów. Sięgamy i czytamy objaśnienia. Prof. Andrzej Markowski:

(…) że nie gęsi język, że swój język mają Polacy. Gęsi jest tu przymiotnikiem: jaki język? gęsi (tak jak np. ptasi). A gęsim językiem nazywano wówczas łacinę — czy to od skojarzeń dźwiękowych, czy też raczej od tego, że pisano w tym języku — gęsim piórem. Sens Panarejowej sentencji jest więc taki: Niech wszyscy za granicą wiedzą, że Polacy mają swój język, a nie łacinę, i mogą tworzyć literaturę w tym języku. Co też Mikołaj Rej z Nagłowic robił. I pewnie nie przypuszczał, że jego rodacy czterysta lat później będą się porównywać do drobiu i robić z tego powód do dumy…

Mamy zatem pierwszy znaczący trop:

(2) gęsi (język) = łacina, ponieważ pisano gęsim piórem

Ziarno niepokoju kiełkuje i wzrasta w umysłach tych osób, które czytają więcej niż jeden językowy poradnik. Prof. Jerzy Bralczyk:

(…) Czyżby polszczyzna przypominała gęganie? Często właśnie do gęsich dźwięków porównuje się mówienie niezrozumiałe, a też i prostackie, i bełkotliwe, i głupie zgoła.
A i same gęsi, choć wiedzieliśmy, że Rzym ocaliły, nie jawiły się nam nigdy jako ptaki inteligentne, którymi w rzeczywistości podobno są.

Czyli, być może:

(3) gęsi (język) = łacina (bo widocznie po łacinie gęgały gęsi kapitolińskie, co Rzym ocaliły przed Galami)

lub

(4) gęsi (język) = polski (stereotypowo) jako głupie gadanie, gęganie, mówienie niezrozumiale

Dr hab. Katarzyna Kłosińska, objaśniająca słuchaczom Trójki, co w mowie piszczy, widzi to nieco inaczej:

Przymiotnik gęsi określa tu język — mowa o gęsim języku, czyli łacinie. Tak właśnie, jako gęsi język, określano w czasach Reja łacinę, gdyż podobno jej brzmienie kojarzyło się z gęganiem.

Ergo:

(5) gęsi (język) = łacina, bo tak ją określano w czasach Reja.

Mocne. Szkoda tylko, że nie sposób znaleźć dowodu, że „gęsi język” to łacina!! Nie tylko w czasach Reja, ale i w Słowniku polszczyzny XVI wieku nie masz wzmianki o czymś takowym.
Nabieram poczucia, że wszedłem do stawu, w którym gęsi oddawały się różnym fizjologicznym czynnościom, stopy mi się kleją i więzną w kolejnym łańcuszku nieprawdy.

Co ciekawe, profesor Witold Doroszewski, którego skłonny byłem posądzać o apodyktyczność, pisze dość spokojnie, że uważa słowo gęsi za przymiotnik, ale powołuje się na zdania ekspertów:

Podobnie rozumieją to prof. Julian Krzyżanowski i prof. Kazimierz Kumaniecki, z których ostatni zwraca uwagę na to, że wzmianki o gęsiej mowie można spotkać w literaturze łacińskiej, między innymi u Wergiliusza (sermo anserinus). Prof. Zenon Klemensiewicz słusznie stwierdził w pewnej dyskusji, że gdyby wyraz gęsi w zdaniu Reja był rzeczownikiem, to zdaniu brakowałoby symetrii, bo temu rzeczownikowi nie jest przeciwstawiony żaden inny rzeczownik.

Przed Doroszewskim sprawę rozważał Stefan Reczek. Był on najpierw za przymiotnikowością słowa gęsi, a gdy go Doroszewski skrytykował, przemyślał sprawę i uznał, że:

gęsi nie jest przymiotnikiem nie tylko dzierżawczym, lecz w ogóle żadnym. A że jest rzeczownikiem gęś w mianowniku liczby mnogiej, wynika dodatkowo z analizy filologiczno-syntaktycznej całego wypowiedzenia i zachodzących związków między jego poszczególnymi członami. Wypowiedzenie, o którym tu stale mowa, składa się z trzech treści: 1. A niechaj narodowie wżdy postronni znają, 2. Polacy nie gęsi i 3. Swój język mają. Nadrzędne w tym związku jest wypowiedzenie pierwsze: A niechaj narodowie wżdy postronni znają, oba zaś pozostałe, z nadrzędnym połączone identycznym spójnikiem iż, powtórzonym dwa razy, są wypowiedzeniami podrzędnymi typu dopełnieniowego.Każde z nich rozpoczynając się od spójnika iż, ma bezpośredni związek dopełnieniowy ze zdaniem pierwszym, tzn. przede wszystkim z jego słowem orzekającym znają.

S. Reczek przedstawia to tak:

Reczek_Rej

Oba wypowiedzenia dodane wchodzą między sobą w związek równorzędny: drugie stanowi uzupełnienie pierwszego, lecz tylko poprzez wypowiedzenie nadrzędne. Nie rozumiem, po co ten uporządkowany i nadzwyczaj jasny — jak rzadko u Reja — układ syntaktyczny gmatwać przez wyprowadzenie przymiotnika dzierżawczego, który wywołany zostaje z trudem tylko po to, żeby ten równoważny i klasyczny układ zamącić.

Szczerze mówiąc, to ja tu wielkiej jasności i przejrzystości nie widzę, bo gdyby ona faktycznie w tym zdaniu istniała, nie byłoby o czym pisać.

Mamy więc taką propozycję

(6) gęsi = gęsi (rzeczownik, rodzaj żeński, mianownik liczby mnogiej)

A zatem wracamy do punktu wyjścia, patrz (1) na początku wpisu.

Jeśli ktoś uważa, że wszystko już jest jasne, niech nie czyta dalej. Teraz bowiem przeorzemy to wszystko zupełnie.

Rey_ rys._Szymon_Kobyliński

Rys. Szymon Kobyliński


UKRYTA PRAWDA?

Asumptem do powstania tego wpisu były dociekania P.T. Arany na internetowym forum O języku. Zapytała ona ze śmiałością dziecięcia konstatującego nagość pewnego władcy z baśni Andersena, o co chodzi z „gęsim językiem” i w ogóle z tym dwuwierszem Reja.
Zwróciła uwagę, że:
1. W całym korpusie piśmiennictwa łacińskiego, a nie tylko u Wergiliusza, nie ma śladu sermo anserinus (mowy gęsiej). Może prof. Kumaniecki coś źle zapamiętał albo niedobrze szukamy.
2. W ikonografii i literaturze europejskiej od czasów Jana Husa pamiętano, że hus po czesku znaczy gęś. Sam Hus, płonąc na stosie, miał prorokować:

Możecie spalić gęś, ale kiedyś nadejdzie łabędź, którego nie spalicie.

Arana przytacza wiele przykładów łączenia gęsi, a raczej Gęsi (Husa) z łabędziem (a właściwie doktorem Marcinem Lutrem, który używał herbu Łabędź). O historii tych związków napisał na swoim blogu Georgi Gruew.

Sam Rej w Apocalypsis (1565) do tego nawiązał i zestawił Husa (Gęś) z Łabęciem (Lutrem):

Tak iako y o onym mężu swiętym o Janie Husie powiedali, czo się Polskim ięzykiem Gęsią wykłada, iż mówił gdy gi [= ji, czyli go — AC] tracić miano: Iż możecie mnie nędzną gęś do czasu zatracić, ale siła Łabęci po mey smierci nastanie, ktorzy jeszcze iasniej będą rozszyrzać tę prawdę Pańską, a wy nic im nie będziecie smieć uczynić. Jakoż potym y tak się sstało, siła Łabęciow nastało po tey niewinney Gęsi.

Zwracał już na to uwagę Stefan Reczek, że w dwuwierszu Reja wyraz Gęsi napisany jest przez duże G (dowód na początku niniejszego wpisu). Forumowa Arana wraz ze swymi współdyskutantami również doszła mniej więcej do tego, co przedstawiam poniżej:

  1. Może to znaczyć, że mamy do czynienia z rzeczownikiem (wspomniany wyżej Słownik polszczyzny XVI wieku cytuje omawiane zdanie Reja pod hasłem rzeczownikowym GĘŚ, a nie przymiotnikowym GĘSI). Coś to znaczy, bo komitet redakcyjny słownika składał się z najmędrszych znawców dawnego języka polskiego.
  2. Bardziej mnie jednak pociąga taka hipoteza

    (7) może Gęsi znaczy tutaj Czesi

    (gdyby to miał być rzeczownik). Słowo Gęsi skontrastowane jest z wersalikami wypisanym słowem POLACY. Może tu szukać trzeba symetrii, o której miał mówić niegdyś prof. Zenon Klemensiewicz? Chyba że

    (8) Gęsi znaczy Czeski

    (gdyby to miał być przymiotnik). Tak się bowiem składa, że Jan Hus był twórcą literackiego języka czeskiego. Jemu się przypisuje traktat O českém pravopise (De orthographia Bohemica), wprowadzenie znaków diakrytycznych i rozpowszechnienie używania prostego, zrozumiałego języka do spraw najważniejszych, czyli wówczas kwestii prawdziwej religii i zbawienia duszy. Mielibyśmy więc kontrast języka obcego, Husowego, Gęsiego — i „swojego”.

GĘSI — JĘZYK HUSA, CZYLI CZESKI?

Co ma czeski do polskiego? Dziś kontakty kulturalne i językowe nie są najżywsze, ale w czasach Reja kulturalnie było rozprawiać nad przenikaniem słów czeskich do języka polskiego. O modzie na czeskie słowa i polskim kompleksie niższości wobec jakoby lepiej rozwiniętego i sprawniejszego niż polszczyzna czeskiego — tak, tak, niczym w dzisiejszych biadaniach nad tym, że nam język polski „angliczeje”. Dowód — proszę bardzo. W znakomitym Dworzaninie polskim Łukasza Górnickiego (1566) czytamy:

á cżásem drugi/ chocia nie będzie w Cżechach/ iedno iż gránicę Śląską przeiedzie/ tho iuż inácżey nie będzie chciał mowić/ iedno po Cżesku/ á Cżeszcżyzná wie to Bog iáka będzie.

Kontynuujmy, ale uwspółcześnię pisownię, żeby było łatwiej czytać. Wielkość liter zostawiam jak w oryginale!

A jeśli mu rzeczesz, żeby swym językiem mówił: to powiada, iż zapomniał; abo że mu się przyrodzony język prawdziwie gruby widzi: czego dowodząc, wyrwie jakie staropolskie z Bogarodzice słowo, a z Czeskim jakim gładkim słówkiem na sztych je wysadzi, aby swego języka grubość, a obcego piękność pokazać: na koniec i z tym na plac wyjedzie, że niemal każdy w Polskim języku wymówca, Czeskich słów, miasto Polskich używa, jakoby to było na schwał dobrze.

Zwróćcie uwagę, że mimo różnic ortografii, pisownia małych i wielkich liter była przemyślana. Słowo Gęsi pisane przez duże „G” u Reja musiało być nawiązaniem do nazwiska Gęś (znaczy: Hus) lub Czechów zbiorczo nazwanych Gęsiami. Tak jak dziś Helmutami niektórzy nazywają Niemców.

Stąd myśl moja, że gęganie, któremu przeciwstawić się miałaby polszczyzna, mogło być czeskie. Polacy nie Gęsi = Polacy nie Czesi.


Krótkie podsumowanie:

  1. Powszechnie, w potocznym rozumieniu, sądzi się, że w zdaniu Reja chodzi o ptaki, że Polacy w odróżnieniu od gęsi, mają swój język.
  2. Językoznawcy od dawna zwracają uwagę, że to błędne rozumowanie. Podnoszą oni, iż w dwuwierszu Reja mamy do czynienia z przymiotnikiem: gęsi język przeciwstawiony swojemu (= naszemu) językowi. Ten „gęsi język” miałby być łaciną. Kłopot jednak w tym, jak się okazuje, że trudno znaleźć dowody przemawiające za tą hipotezą.
  3. Sprawdzamy więc inną hipotezę. Zwracamy uwagę, że słowo Gęsi napisane jest u Reja wielką literą. Ponadto po czesku gęś to hus, co prowadzi do czeskiego reformatora religijnego z XV wieku, Jana Husa. Hus był też twórcą literackiego języka czeskiego.
  4. Czeski w czasach Reja wyprzedzał polszczyznę i był tak modny, jak dziś angielski. W zdaniu Reja może zatem chodzić o to, że Polacy nie Gęsi = Polacy nie Czesi.

Może znacie inne sławne cytaty, zdania, których interpretacja jest równie nieoczywista?

Poniżej komentują tylko osoby, którym słowa wulgarność, hejterstwo, czepialstwo, spamowanie są znane wyłącznie z definicji w Dobrym słowniku. Inni muszą wiedzieć, że mamy nożyczki i nie zawahamy się ich użyć.

  • Jakub Kosiniak

    Wywód i wnioski – jak zawsze – cudne! Czyli i zabawne, i przekonujące. Dostrzegam pewną analogię z popularnym porzekadłem „Kochajmy się jak bracia, liczmy się jak… Czesi”.
    Jednak w zdaniu „Sam Rej w Apocalypsis (1565) do tego nawiązał i zestawił Husa — Gęś z Łabęciem — Lutrem…” ja zastosowałbym inne rozwiązanie przestankowe: „…zestawił Husa (Gęś) z Łabęciem (Lutrem)…” Dla jasności, bo ja tu widzę uściślenie wtrącone „Gęś z Łabęciem”.

    Co zaś Panowie sądzą o paskudnej zdradzie niejakiego Kochanowskiego Jana, który na wawelskim, królewskim dworze będąc, z całą pewnością (che, che) mówił, iż wychodzi „na pole”, a ledwo w Lubelskie się przeniósł napisał (w „Pieśni świętojańskiej…”) „…przyszedł czas, że na dworze mamy czekać rannej zorze.”?

    • Aby uniknąć skojarzeń z dyalogiem gęsi z prosięciem wdzięcznie przyjmuję sugestię interpunkcyjną.

      • Jakub Kosiniak

        Szanowny Doktorze, Drogi A. Cz.!
        Tak – chyba – będzie jaśniej. A co do „dyalogu”: rolę prosięcia przyjmę z największą przyjemnością!!! Tak bowiem mówię do mojej kochanej bokserki, 17- już – miesięcznej (Szałek wie, o co chodzi!): „ty prosiaczku!”
        Z wyrazami najwyższego szacunku kłania się J. K.

      • Jakub Kosiniak

        Nooo… To jest co się zowie wtrącenie! I jak wyróżnione!! Szacunek!!!
        Z miłością (prawie…)

    • Co się zaś tycze Mistrza Jana (wszego nalepszego w oktawie imienin), to ja bym Mu zdrady nie zarzucał, bo On od małego raczej na dwór wychodził, co w północnej Małopolsce nie dziwi.

      • Jakub Kosiniak

        Was bedoited (jidysz…): „Co się zaś tycze Mistrza Jana…”? No bo się go „tycze”, a zwłaszcza nas, południowych małopolan, pod Wawelem żyjących! Eee, tam – jasne. że Kochanowski (Jan) to jednak wyrocznia – nie tylko językowa. „Wy, którzy Rzecpospoilitą…” – znajdźcie lepszy (nie tykamy Herberta!) wiersz na ten temat…

  • Krzysztof Rogala

    Nie wiem o co Ci chodzi,ale mniemam,że nie zamierzasz podważać Polaków polskości.

  • Jakub Kosiniak

    Szanowny Panie Krzysztofie R.!
    Nie wiem, o co Panu chodzi, ale niech Pan – przynajmniej na tej stronie … – stara się pisać po polsku… chociaż w miarę poprawną polszczyzną… Proszę! To jest „Dobry słownik”, nie jakiś tam prawicowo-nienawistny portalik, na którym pozbawieni elementarnego poczucia humoru „talibowie” mogą wylewać swe resentymenty.

  • Maria Filipowicz

    „Może znacie inne sławne cytaty, zdania, których interpretacja jest równie nieoczywista?”
    Owszem, mam, i to z tego samego tekstu Reja. Dlaczego Len i Konopie zostały docenione ortograficznie?

  • Maria Filipowicz

    Czyż nie jest to ciekawa informacja, że wpis nt. gęsi jest od wielu tygodni najczęściej czytanym tekstem? 😉

  • Maria Filipowicz

    Wszystkie Husogęsi składają gratulacje za pierwsze miejsce w kategorii „Wpis roku 2015”; ja też! 🙂 https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/0d/07/29/0d072945cae68d5f835fb52229b1d9ac.gif

  • Zawsze mi się wydawało, że ‚gęsi’ jest tu synonimem słowa ‚głupi’, zatem Polacy nie głupi i swój język mają, ale ta interpretacja też do mnie przemawia. 🙂

  • Powyższy wpis został wybrany WPISEM ROKU w konkursie na firmowy blog roku 2015 (http://blogifirmowe.com/2015/12/07/blog-firmowy-i-wpis-roku-2015/).

  • starwarsaw

    Oczywisty nr 2 nierozumianych powiedzeń i cytatów to: DOSIEGO ROKU. Proszę o wykładnię. Mnie uczono, że była pewna Dosia i miała tak zajefajny rok, że aż warto takiego życzyć sobie w Sylwestra 🙂

    • Będzie o tym przed końcem roku.

    • Toszczyk

      Analogia do Dosi jest fałszywa, choć dorobiona historyjka urocza, przyznaję.
      Oczywiście znam odpowiedź, ale nie wypada mi tutaj wyręczać Szanownych Redaktorów.

  • Maria Filipowicz

    ·
    Mam dodatkowy argument, że chodzi o Husa! To łacińska zasada ortograficzna, że „odmiennie od języka polskiego wielką literą pisze się też przymiotniki i przysłówki pochodzące od nazw własnych: Romanus, lingua Latina, Graece loqui itd.;” (Wiki) Musiała mieć wpływ na polską ortografię, szczególnie w tamtych „łacińskich” czasach.

    Tyle że wzmacniałoby to teorię przymiotnikową. Tak więc znów jestem w rozterce! 🙁

  • Maria Filipowicz

    To już rok minął, gdy za wpis roku uznano wiadomość, że Gęś to nie gęś, a jednak Gęś!

  • Pingback: Związek Przedsiębiorców i Pracodawców - Nasze prawo do dobrej żywności - Na ZDROW.CO()