Po co przykłady użycia w słowniku

Aby odpowiedzieć na tytułowe pytanie, trzeba najpierw określić, jakie te przykłady użycia mają być. Jakie warunki powinny spełniać: te podstawowe i te z wyższej półki. W innym wypadku, gdy natrafimy w słowniku (cytaty autentyczne z pewnego słownika, choć jako przykłady użycia rzecz jasna tam preparowane) na przykłady użycia dla Alaskanka w rodzaju „Czyżby ona była Alaskanką?”,  „Nie mogę nic powiedzieć o Alaskankach, bo ich nie znam”, to na pytanie „po co przykłady?” odpowiemy:

po nic.

 

PODSTAWOWE STANDARDY

Po pierwsze, przykłady użycia powinny być autentyczne, tzn. wybrane z prawdziwych tekstów. Nie wiem, na ile jest to dziś oczywiste, bo przez całe lata dowodzono, że lepsze są przykłady wymyślane. Uzasadniano to m.in. tak:

  • w tekstach znajdują się zwykle poświadczenia tego, co częste, seryjne i oczywiste, a nie tego szukają użytkownicy — ogólnie to prawda, ale właśnie dlatego dobieranie dobrych przykładów użycia wymaga nieco pracy, a dziś o wiele łatwiej o dostęp do tysięcy wartościowych tekstów,
  • w wymyślonym przykładzie łatwiej zawrzeć to, co chce się przez niego przekazać — tak, czyli de facto idzie się na łatwiznę i stawia się swoją intuicję językową w roli wyroczni.

Niektórzy mają wątpliwości, czy przykłady użycia należy wymyślać do gramatyk czy innych rozpraw o języku, a co dopiero do słowników. Czy jacyś naukowcy, np. fizycy, chemicy, zmyślają dane, by budować na nich swoje teorie?

Jeden z wybitnych językoznawców brytyjskich ujął to tak: „użycie nie może być wymyślone, może być tylko zarejestrowane”.

Po drugie, przykłady użycia powinny być odpowiednio dobrane. Cóż to znaczy odpowiednio? Pokażę to dalej na konkretach. Tu może tylko dopowiem jeszcze, że jeśli przykład użycia opisuje jakieś mało zrozumiałe wyrażenie, to nie powinien pochodzić na przykład z „Pana Tadeusza”, bo tylko sprawę zaciemni, zamiast rozjaśnić (wyjątkiem mogą być słowa przestarzałe, nieużywane współcześnie).

Po trzecie, przykłady użycia nie powinny być dobrane losowo (automatycznie). Jeśli z jakiegoś zbioru tekstów wylosują się nam przykłady użycia i umieścimy je w słowniku (lub na stronie internetowej słownika będą losowały się przykłady), to jeszcze pewnie lata całe (a może i nigdy?) nie zastąpi to doboru przez doświadczonego redaktora. Niewiele tu daje nawet to, że możemy sobie — jako użytkownicy — ten zbiór tekstów przeglądać, że możemy doczytać pozostałe przykłady i powyciągać na tej podstawie jakieś wnioski. Przecież nie po to korzystamy ze słownika, żeby odrabiać pracę za jego redaktora. To rolą leksykografa jest na podstawie tekstów opracować odpowiednie informacje językowe dla użytkownika oraz wybrać przykłady użycia, które będą spójne z treścią całego hasła.

 

WYŻSZE STANDARDY

Piękną rzeczą jest, gdy przykłady użycia charakteryzują się, prócz podanych wyżej, także przynajmniej jedną z dwóch następujących cech:

  1. zaciekawiają, intrygują, bawią (np. są dowcipne) itp.,
  2. przynoszą dodatkową wiedzę.

Chodzi więc generalnie o to, żeby przykład użycia nie tylko pokazywał użycie wyrazu, ale przy okazji był czymś więcej.

Uwaga, uwaga, jeśli doczytaliście do tego miejsca, to gratuluję uzyskanej wiedzy oraz sądzę, że doczytacie już do końca, bo teraz będzie konkretniej, gdyż… z przykładami.

 

PRZYKŁADY PRZYKŁADÓW Z DOBREGO SŁOWNIKA

Popatrzmy na przykład użycia dla hasła kościół:

Będąc przez całe życie członkiem Kościoła i pracując w grupach użyteczności społecznej, wiem, że nie zawsze chodzenie do kościoła równoznaczne jest z wcielaniem w życie nauczanych tam zasad. (Stephen R. Covey, 7 nawyków skutecznego działania, przełożyła I. Majewska-Opiełka, 2007, s. 116)

Mamy tu przykład autentyczny i dobrze dobrany. Dlaczego? Gdyż w jednym zdaniu pokazuje różnicę w pisowni wielką literą (‘wspólnota’)  i małą literą (‘budynek’). Są tu też dwa elementy z wyższych standardów: dla jednych będzie to nazwisko autora, dla innych pewna prawda życiowa zawarta w tym zdaniu.

To może teraz przykład niewymagający wmyślania się i dodatkowego komentarza. Pochodzi z hasła esej i nie jest to przykład w rodzaju „Chłopiec usiadł na ławce i napisał esej”:

Dzisiaj, niestety, w zasadzie każdy tekst pisany może być esejem. Uczniowie w gimnazjum piszą eseje, w różnych dziedzinach nauki pojawia się coraz więcej konkursów na esej o dowolnej bądź określonej tematyce, chociaż gdyby zestawić definicję eseju z wymogami regulaminowymi danego konkursu, to często mogłoby się okazać, że ma on z prawdziwym esejem niewiele wspólnego. (Jacek Hnidiuk
, Forum Akademickie 04/2013)

Dodatkową wartością bywa to, że przykład użycia nie tylko przedstawia dany wyraz w jakimś zdaniu, ale przy okazji dopełnia definicję, ilustruje to, o czym w tej definicji mowa. Przeczytajcie sobie definicję w haśle potoczny, a następnie ten przykład użycia:

Wiąże się z tym bezpośrednio poczucie humoru, pojawiające się w leksyce potocznej. W przypadku eufemizmów humor jest często rubaszny (strzelić w kalendarz, podkołdernik jadowity, posadzić grzyba), wisielczy (wyjść z nogami do przodu) lub pogodny (smurfy ‘MO’, bara-bara ‘stosunek płciowy’). Postawa przejawiająca się w słownictwie potocznym nierzadko wynika z dystansu mówiącego wobec świata — stąd wyrażenia „z przymrużeniem oka”. (Anna Dąbrowska, Eufemizmy mowy potocznej, w: Język a Kultura, t. 5, Potoczność w języku i kulturze, red. J. Anusiewicz i F. Nieckula, 1992, s. 119)

Jeśli ktoś chce obejrzeć więcej takich związków między definicją a przykładami użycia, może zajrzeć zwłaszcza tutaj, tutaj lub tutaj.

Czasem niektóre przykłady mogą wydawać się za długie (por. burleska), ale tego typu sytuacje upraszcza pogrubienie słów, których przykład użycia jest egzemplifikacją. Jeśli ktoś nie ma ochoty się wczytywać, to po prostu przebiega oczami po wyróżnionych wyrazach.

 

CHOLERNIE TRUDNA PRACA

To mocne, niecenzuralne nieco określenie jest tu bardzo na miejscu. Dobieranie przykładów użycia w taki sposób, żeby spełniały wszystkie przedstawione powyżej standardy, jest bardzo trudne i czasochłonne. Przede wszystkim, choć może to wydać się banalne, żeby wybrać dobry przykład, trzeba go przeczytać, czyli także jakiś tekst wokół niego. Najlepsze przykłady użycia pochodzą zwykle z takich tekstów, w których autor nie tylko używa danego słowa, ale również pisze o jego desygnacie (na przykład pisze o eufemizmach, używając wyrazu eufemizm w różnych formach, a przy tym opisuje eufemizmy i podaje ich przykłady). Tylko że wtedy trzeba czytać jeszcze więcej tekstu, by dobrać odpowiedni przykład użycia…

Redaktor słownika musi też rozstrzygać kilkadziesiąt różnych kwestii, których tu już poruszać nie będę, a wśród których mieszczą się na przykład:

  • jaki fragment wybrać (co przyciąć),
  • czy i jak poprawiać ew. błędy,
  • jakich treści nie publikować (np. kontrowersyjnych obyczajowo),
  • czy wycięty fragment tworzy zrozumiałą całość bez kontekstu itd.

Dlatego w Dobrym słowniku nie ma samych wspaniałych, spełniających najwyższe, przedstawione tu standardy przykładów użycia. W ogóle nie ma ich jeszcze w jakiejś imponującej liczbie. Ale za to te, które są, spełniają przynajmniej te podstawowe standardy. Ponadto zawsze przykład słabszy może zostać zastąpiony lepszym, gdyż Dobry słownik to słownik rozwijany każdego dnia.

A bywa też, że dla hasła, dla którego wiele od przykładu użycia można nie wymagać, bo nawet samo znaczenie hasła jest oczywiste, może znaleźć się coś ciekawego. Popatrzmy na przykład użycia z hasła kula:

Bóg nie może być prostopadłościanem, stożkiem czy graniastosłupem, ani tym bardziej żadną z figur płaskich. Jeśli kulę utożsamiamy z doskonałością i tajemnicą, to Bóg musi być kulą. (Paweł Ratyński, Babel czyli koniec świata: wokół „Biblioteki Babel” J.L. Borgesa, Mishellanea, nr 2-3, s. 64-73)

 

NO TO PO CO?

Jeśli przeczytaliście, nawet pobieżnie, ten wpis, to już zapewne sami sobie na to pytanie odpowiedzieliście.

A jeśli tylko przewinęliście na koniec i szukacie podsumowania, to proszę, oto najkrótsze z możliwych.

Przykłady użycia mogą pełnić funkcję dokumentacyjną, ale to w przypadku naukowego słownika języka polskiego. Czyli takiego, którego zadaniem jest w pełni udokumentować używanie języka w jakimś czasie (np. w latach 1945–1990). To nas tutaj nie interesuje.

W praktycznym słowniku języka polskiego przykłady użycia są po to, żeby:

  1. ilustrować — przeróżne rzeczy:
    1. mogą pokazywać poprawne użycie,
    2. właściwą odmianę,
    3. poprawną interpunkcję,
    4. poprawną pisownię,
    5. odpowiednie połączenia składniowe,
  2. przynosić dodatkową wiedzę,
  3. zaciekawiać.

Bawiąc uczyć, ucząc bawić. A jak!

PS Jeśli zerkniecie czasem do przykładów użycia w Dobrym słowniku i znajdziecie jakąś perełkę, możecie podzielić się nią tutaj w komentarzach.

Poniżej komentują tylko osoby, którym słowa wulgarność, hejterstwo, czepialstwo, spamowanie są znane wyłącznie z definicji w Dobrym słowniku. Inni muszą wiedzieć, że mamy nożyczki i nie zawahamy się ich użyć.