Plan od Morawieckiego na rzecz szczęścia powszechnego

Bardzo często słyszymy i sami mówimy, że język się zmienia, ale gdy ktoś każe nam podać przykład takiej zmiany, to nie jest łatwo. Mogą nam przyjść do głowy wyrazy, których nie było w jakimś znaczeniu, a nagle wszędzie jest ich pełno (ogarniacie?), lub nazywające przedmioty, których jeszcze parę lat temu nie było, jak choćby smartfon. A co powiecie o podstępnie rozpanoszających się przyimkach?

Pierwszy z nich to tytułowe od, które denerwuje w takich kontekstach jak porada od Dobrego słownika czy właśnie prowokacyjny fikcyjny przykład z planem od Morawieckiego. Dlaczego denerwują? Bo zakładają istnienie i działanie schematu językowo-psychicznego

coś od kogoś → wywołuje wrażenie, że ktoś mi coś dał

jak

jabłko od mamusi → mamusia dała mi jabłko

A to nie jest prawda z kremem od X ani nawet z czekoladą od W. Darmową próbkę na jeden policzek czy czekoladowy wiórek na ząbek, to jeszcze owszem, ale tak naprawdę to kupić trzeba, za pieniądze! Jakiś czas temu opublikowaliśmy w Dobrym słowniku poradę poprawnościową o pewnej hierarchii złych i dopuszczalnych użyć typu buty od Prady itp.

Teraz wracamy do wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Ministerstwo Rozwoju stworzyło bowiem w lutym Plan, ta-dam!
plan na rzecz (Morawiecki)

A pod koniec lipca przedstawiło do konsultacji społecznych Strategię:
strategia na rzecz (Morawiecki)

Jedno i drugie — na rzecz. Ten właśnie element najbardziej mnie zastanawia, bo jakoś odkonkretnia opis zamierzeń. Plan po polsku wymaga tylko dopełniacza: plan lekcji, plan urlopów, plan wdrażania reform, plan działań pokojowych. Co do strategii też do niedawna nie było kwestii. Strategia mogła być: czegoś, a więc działań, bitwy. Przestrzegano przed nadużywaniem tego wyrazu w publicystyce i publicystycznej polityce zamiast rzeczownika plan, który widocznie był zbyt zwyczajnym słowem. Strategia ma większy rozmach i szersze horyzonty. Na rzecz oddala realizację, jest sztucznym, zbędnym, przyimkowym wykładnikiem relacji składniowej, dla której wyrażenia wystarczy właśnie sama fleksja przypadkowa. Zamiana modnego na rzecz na dla też niczego by nie dała. Kto szuka śladów inwazji obcych języków, tu je ma na tacy, w sensie: na rządowych stronach internetowych.

Podsumowując: rozwój — dobry; na rzecz — niepotrzebne. A o błędnych wielkich literach w tytule dokumentu można przeczytać w tej regule lub w tej regule.

Śmiem twierdzić, że poczucie konieczności użycia przyimka jest wzmacniane przez języki obce. Na przykład strategia rozwojowa Papui-Nowej Gwinei ma w tytule przyimek for:
Strategy for (Papua Nowa Gwinea)

I to się szerzy!

Uniwersalne, wytrychowe na rzecz szerzy się wręcz zastraszająco. 4 sierpnia br. jedna z małopolskich ochotniczych straży pożarnych poinformowała:

Poczet sztandarowy naszej jednostki bierze udział w uroczystościach modlitewnych !na rzecz zmarłego Kardynała Franciszka Macharskiego w Krakowie.

Bądźmy więc czujni: gdy zbliża się nam do tekstu na rzecz, wiedzmy, że coś jest na rzeczy.

PS I żeby nie było, że tu się nasz wspaniały rząd atakuje. Natrętne na rzecz denerwowało mnie również w wypowiedziach poprzedniej ekipy.

Poniżej komentują tylko osoby, którym słowa wulgarność, hejterstwo, czepialstwo, spamowanie są znane wyłącznie z definicji w Dobrym słowniku. Inni muszą wiedzieć, że mamy nożyczki i nie zawahamy się ich użyć.

  • Maria Filipowicz

    Dziś odrobinę horroru.

    Otaczają nas… Spójrzcie dookoła siebie: coś jest zawsze nad, pod, zza, poza… Wszędzie przyimki! Ale jak by im było tego za mało – jak napisał Autor – rozpanoszają się dalej, zdobywają nowe terytoria… A takie niby małe i niewinne. Przypominają dzieci, które spotkała w czasie swej kosmicznej podróży Barbarella. Sprawdźcie sami – ta bardzo wymowna scena jest na jutubie.