Pan wiewiórka, mąż gęsi i żona jelenia. Językowa płeć zwierząt (plus quiz)

Kto z was też myślał kiedyś, że sarna to żona jelenia, a szczur to mąż myszy? Dlaczego tak niewiele nazw zwierząt rozróżniamy ze względu na płeć? I jak sobie radzimy, gdy trzeba to zrobić, np. w bajkach? Oto wpis o płci w nazewnictwie zwierząt.

Odpowiedź na pytanie, które zwierzęta w języku polskim rozróżniamy ze względu na płeć, nie jest trudna. Poprzedźmy ją dowcipem:

Jasio pyta mamę:

— Jak nazywa się pani koniowa?

— Klacz.

— A jak nazywa się jej mąż?

— Ogier.

— A jak nazywa się ich dziecko?

— Źrebak.

— No dobrze… A jaki koń nazywa się KOŃ?

Tu dowcip się kończy, choć mama mogłaby odpowiedzieć jeszcze: koń Przewalskiego.

Które nazwy zwierząt zatem określają płeć? Trochę mamy tu zwierząt udomowionych, czasem nawet z możliwością wyrażenia osobno osobników obu płci:

  • nazwa rodzajowa: gęś, on: gąsior, ona: gąska,
  • nazwa rodzajowa: kura, on: kogut, ona: kurka.

Gdy wyróżnia się językowo parę, to zwykle też dzieci, np. klacz, ogier i źrebak. Przy czym ciekawe, że zwykle nie rozróżniamy już płci dzieci zwierząt: szczenię / szczeniak to młode psa, ale nie wiadomo jakiej płci; podobnie ze źrebakiem. Czasem radzimy sobie tak, że podajemy określenia opisowe: mała suczka, malutki kogucik, maleńki gąsiorek.

Oprócz zwierząt udomowionych do omawianego zbioru zaliczają się niektóre zwierzęta łowne, np. żona łosia to łosza (a to tylko jedna z trzech nazw, jak widać w podlinkowanym haśle).

I trochę też niektórych innych zwierząt (znanych z zoo?), np. żona lwa to lwica, żona wilka to wilczyca.

Językowe rozróżnianie płci naprawdę nie sięga daleko, skoro mało nas choćby interesuje, że gryzą nas nie komary (w sensie męskim), tylko komarzyce (bo chyba tak nazwiemy panią komar).

Większa część nazw zwierząt nie określa płci, nic nam one nie mówią, choć mamy nazwy męskie: lis, leniwiec, zając, gawron, tchórz, nosorożec, jeż, nietoperz — i żeńskie: kawka, łasica, wiewiórka, wydra, mysz. Z drugiej strony, wyobrażamy sobie te zwierzęta, przez te nazwy, w jakiś sposób męsko lub kobieco, choćby taką mysz. I stąd chyba częste zdziwienie, że Myszka Miki to chłopak (jego dziewczyna to przecież Myszka Minnie).

I ŚLUBUJĘ CI, MIŁOŚĆ, WIERNOŚĆ ORAZ…

Trzeba przyznać, że zdarza się nam tam, gdzie językowego rozróżnienia płciowego brak, dobierać do siebie na zasadzie związków małżeńskich nazwy całkiem różnych gatunków. Takie dwie chyba najsłynniejsze pary to jeleń i sarna oraz mysz i szczur.

Jeleń i sarna mają tyle wspólnego, że oboje należą do jeleniowatych. Jednak żona jelenia to łania, a mąż sarny to… kozioł.

Jeśli zaś chodzi o mysz i szczura, wygląda to podobnie. Obce sobie gatunki, choć oba z rodziny myszowatych. Mąż myszy swojej nazwy nie ma. Może żartobliwie myszor? A żona szczura to po prostu szczurzyca.

BAJKI

Pamiętacie tę parę? Chip i Dale (pomoc niosą). Jakoś nie przypominam sobie problemu językowego, że są to osobniki płci męskiej, choć wiewiórki. No dobrze, tak naprawdę to pręgowce amerykańskie (ale to też z wiewiórkowatych). Pręgowiec w razie czego jest rodzaju męskiego, więc już łatwiej.

Aha, ciekawostka z naszego podwórka. W obu polskich wersjach językowych serialu „Chip i Dale. Brygada RR” głos pod Chipa podkładała Ewa Kania. To kolejny dowód na to, że płciowe rozróżnienie wiewiórek (dobrze, dobrze — pręgowców) nie jest tak istotne, skoro obie płcie mówią równie piskliwymi głosikami.

Jak sobie radzimy, gdy potrzebujemy odpowiedniej nazwy wskazującej płeć? Posłuchajmy dwóch minut poniższej rozmowy (od 5:42 do 7:42).

No właśnie, nazwie żeńskiej można coś obciąć i tak utworzyć żeńską: papuga → papug, ropucha → ropuch. Czasem, co jest zresztą dość uniwersalne, posługujemy się słowami pan albo pani: pani nosorożec, pani hipopotam, pan żyrafa, pan nutria. Na podorędziu są też odpowiednie przyrostki, np. hipopotam → hipopotamica, chomik → chomiczka.

Na pytanie, czy płeć nutrii ma jakieś znaczenie, znakomicie odpowiada Andrzej Waligórski:

Dorwał raz kocur nutrię nad wodą przy buku,
A że był nieźle spity, chciał jej zrobić kuku.
— Po pierwsze — rzekła nutria — ja też jestem samiec,
A po drugie się śpieszę, bo dzisiaj gra Chamiec.

QUIZ

To co, mały quiz na koniec? Uwaga, niektóre nazwy nie są na serio.

  1. mąż wiewiórki — ……………………….. [odpowiedź]
  2. mąż ropuchy — ……………………….. [odpowiedź]
  3. mąż żaby — ……………………….. [odpowiedź]
  4. żona psa — ……………………….. [odpowiedź]
  5. żona lisa — ……………………….. [odpowiedź]
  6. żona dzika — ……………………….. [odpowiedź]
  7. mąż krowy — ……………………….. [odpowiedź]
  8. mąż świni — ……………………….. [odpowiedź]

I jak poszło? A może znacie jeszcze jakieś ciekawe pary niewspomniane we wpisie?

Poniżej komentują tylko osoby, którym słowa wulgarność, hejterstwo, czepialstwo, spamowanie są znane wyłącznie z definicji w Dobrym słowniku. Inni muszą wiedzieć, że mamy nożyczki i nie zawahamy się ich użyć.

  • VistulaFlisak

    Działo się dość dawno temu, kiedy na polach (za oraczami) i w parkach królowały gawrony, a corvus corone spotykane były o wiele rzadziej (teraz się odwróciło). Córcia moja była wtedy maturzystką z szóstką z biologii. Limfocyty, chromosomy i inne jakieś morfologie miała w małym palcu, bo były w programie.
    Dotleniamy się w parku i nagle
    – Tato, co ta wrona jakaś taka siwa na środku?
    – A niby jaka ma być?
    – No czarna przecież.
    – Czarne to są gawrony.
    – To u wron występuje dymorfizm płciowy?
    Myślałem, że ją zabiję (córkę, nie wronę). Na jej usprawiedliwienie dodam, że oboje jesteśmy mieszczuchami-metropolianami, córka od urodzenia, ja „z awansu”.
    Teraz przyznacie Państwo, że Kinga miała rację inicjując w Wilkowyjach dokształcanie gimnazjalistów.
    I to by było na tyle, jak mawiał prof. mml. st. J. T. Stanisławski.