O silnych i głupich Rosjanach

Czyżbyśmy mieszali się w wewnętrzne sprawy Rosji?  Polityka nas nie interesuje. Interesuje nas za to, co znaczy i skąd się w języku polskim wziął czasownik zaiwaniać.

Nieuzbrojonym okiem widać, skąd się wziął czasownik zaiwaniać. Niektórym językoznawcom zdarzało się pisać, że to rusycyzm, ale taki to rusycyzm, jak z wihajstra germanizm. To sami Polacy stworzyli sobie małą grupę czasowników opartych na imieniu Iwan (z przedrostkami za-, pod-, do- i przy-), które w zależności od kontekstu mają zwykle znaczenie ‘kraść, ukraść’, ‘szybko poruszać się’, ‘szybko pracować’ i ‘uderzać, uderzyć’. Kiedy to zrobili? Prawdopodobnie w XIX wieku i był to wyraz stereotypowego postrzegania Rosjan jako tych, którzy mimo że potrafią ciężko pracować, to i tak kradną, a poza tym mają skłonność do bitki (która idzie w parze ze skłonnością do picia).

Może to regionalizm jaki?

Nie da się stwierdzić, czy czasowniki tego typu są jakimiś regionalizmami. W literaturze wzmianki na ten temat są zupełnie chaotyczne. Np. Alfred Zaręba napisał, że zaiwaniać to „wulgaryzm krakowski”, Elżbieta Smułkowa zarejestrowała to słowo w języku inteligencji lwowskiej, a Danuta Buttler uznała, że to charakterystyczny element warszawskiej gwary miejskiej. Co ciekawe, wszyscy ci językoznawcy przypisali zaiwaniać do tych miejsc, z których pochodzą lub w których spędzili większość życia (odpowiednio — Kraków, Lwów, Warszawa). W słownikach ogólnych słowo rejestrowane jest od drugiej połowy XIX wieku. Zawsze z jakimś kwalifikatorem oznaczającym potoczność (ale nie regionalnym). Jest też zaiwaniać oczywiście w słownikach różnych odmian języka — m.in. języka potocznego, eufemizmów, gwary uczniowskiej i gwary przestępczej.

Mistrzunio zaiwania

Jest co najmniej jedno — inne od wyżej wymienionych — znaczenie czasownika zaiwaniać, które współcześnie jest już archaiczne, ale w nieco dawniejszych tekstach było częste. Objaśni to nam poniższy cytat, który przytaczam bez skrótów, bo to smakowity kąsek w sam raz na nasz talerz:

Okrzyk: „alansi!” nie wiem, co oznaczał, tj. nie potrafiłbym jego sensu wyrazić słowami, ale rzucony przez Józia P. miał w sobie coś djonizyjskiego. Podobnie — „łabadiú!” ulubione słóweczko niezapomnianej, najmilszej Zuli Pogorzelskiej, od której też pierwszy raz usłyszałem też czasownik zaiwaniać. Zaiwanić można wszystko: program, zabawę, cenę, warunki, przemówienie, kolację… Zaiwania się mocno, solidnie, nie na fuchę… Józio prosił mnie nieraz: „Niech mistrzunio zaiwani programik taki, że pha! W pritup z prikucem! W dziewięć miłości, w sto jeden niewinności, w dzendzel, w trendzel, w lelita, w kopyta!”… (Mistrzunio nie mógł odmówić prośbie Józia, ale przede wszystkim zapisywał na boczku te cudeńka). Gdy ktoś wtrącał się do naszej rozmowy, Józio mówił: „Odtalentaj się (lub: odtranżol się), łachmytku”, albo „Łachcuj się w terebuszkę!”. Bo w samej rzeczy: jakże taki szarpuś (tj. w dziąsło szarpany lub z francuska: „szarpé”) ośmiela się, niech ja skonam, przeszkadzać rozmowie Józia z „mistrzuniem”!

Mistrzunio, który na boczku zapisywał sobie te cudeńka, to oczywiście Julian Tuwim. Oto jeszcze kilka późniejszych cytatów z tekstów, w których takie użycie zaiwaniać jest widoczne:

Zatrajlować babę trzeba, przyśpiewkę, albo i podobnież ma się rozumieć podśmieszki jakie zaiwanić, to choćby i na kaprala od szwoleżerów się nie złakomi, że tamuj, we wojsku to czasowe ludzie, swoje odsłużył i opiać do domu, a co wsunął, to jego. (T. Dołęga-Mostowicz, Doktor Murek zredukowany, 1936)

Stefan Jasnorzewski, 1943: To lubię. Ktoś próbuje prawdę zaiwanić nieśmiało. A Churchill dalej buja like a good boy. (Z Tobą jednym. Listy Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i Stefana Jasnorzewskiego, wybór i opracowanie E. Hurnikowa, Warszawa 2015)

Co miała oznaczać ta głęboka sentencja, sam nie wiedziałem, ale wiedziałem, że skoro zaiwanić taką puentę, to już czytelnik nie będzie wydziwiać, boi się być prostakiem. (M. Wańkowicz, Karafka La Fontaine’a, t. 1, 1971)

iwan

Ale dlaczego Iwan?

Imię Iwan w polskiej kulturze (i nie tylko) jest wykorzystywane jako nazwa typowego, nieco tępego, ale za to silnego Rosjanina. Współcześnie bardzo często w tekstach potocznych pojawia się ono w formach gramatycznie deprecjatywnych:

A skąd Ziemkiewicz wie, na kogo akurat te Iwany i Natasze głosują i kogo popierają?

No to po co teraz, gdy już te Helmuty i te Iwany mogą tu sami rządzić przy pomocy marionetkowego rządu Tuska.

Kto jak kto, ale te Iwany powinny mieć magisterkę z alkohologii.

Ale gama przenośnych użyć Iwana w języku polskim jest zaskakująco duża, choć wszystkie da się z łatwością wyjaśnić stereotypem. Jak pisze E. Smułkowa, iwanem we Lwowie nazywano po prostu głupka, w czasie I i II wojny światowej Iwanem był każdy żołnierz rosyjski (radziecki), w ludowych wierzeniach na Kaszubach i Kociewiu Iwanem był nazywany diabeł, a dla miłośników kolejnictwa Iwanami są niektóre modele lokomotyw produkcji radzieckiej. Które? Te, które przeznaczone są do prowadzenia… ciężkich pociągów towarowych.

A zamiast podsumowania…

…zaiwanię dowcip. Może ktoś go jeszcze nie zna:

Zorganizowano zawody we wbijaniu gwoździa w deskę za pomocą głowy.
Do rywalizacji stanęło trzech zawodników: Polak, Rusek i Niemiec.
Pierwszy zaczyna Niemiec:
Uderza raz… dwa… trzy… —gwóźdź wbity.
Drugi Polak:
Raz… dwa… — wbity.
Ostatni podchodzi do deski zawodnik radziecki:
Raz… — wbity!
Następuje ogłoszenie wyników:
Niemiec zajmuje drugie miejsce, Polak pierwsze, natomiast Rosjanin zostaje zdyskwalifikowany za wbicie gwoździa złą stroną.

Poniżej komentują tylko osoby, którym słowa wulgarność, hejterstwo, czepialstwo, spamowanie są znane wyłącznie z definicji w Dobrym słowniku. Inni muszą wiedzieć, że mamy nożyczki i nie zawahamy się ich użyć.

  • Jakub Kosiniak

    Przepotwornie wręcz dziękuję za uwzględnienie tego, że „wihajster” jest „austriacczyzmem” czy może „rakusczyzmem” (Austria — po czesku: Rakousko), a nie po prostu „germanizmem”! Che, che!
    Z niskimi ukłonami — Jakub K. (dawniej: z Wolnego Miasta Krakowa)