Liczba rzeczowników, cz. I. Ile widzisz piw oraz co oznacza blm w słownikach

Czy rzeczowniki takie jak piwo, mleko, piasek, woda, żelazo, zboże, ryż mają liczbę mnogą? Jak to jest z liczbą mnogą polskich rzeczowników? Które ją mają, które jej nie mają i już, a które nie mają, ale… mogą mieć. I kiedy mogą mieć. Oto pierwsza część trylogii.

Rzeczowniki odmieniają się przez liczbę. To proste jak drutdruty, drutów, drutach itd. Jeszcze w pierwszej połowie XX wieku niektórzy poloniści uznawali te formy za słowotwórcze, a zatem relację piespsy traktowali trochę na zasadzie piespiesek. Uważano więc tym samym, że rzeczownik odmienia się tylko przez przypadki. Zapomnijmy o tym, psy to dla nas forma odmiany (fleksyjna) wyrazu pies.

O czym mówi nam liczba rzeczownika? Informuje o liczebności zbioru przedmiotów nazywanych przez dany rzeczownik. W podstawowej opozycji: jeden (np. stół) — więcej niż jeden (np. stoły). Liczyć możemy rzeczowniki policzalne. To głównie takie, które nazywają to, co ma dany kształt i jest ograniczone przestrzennie (kula, skarpetka, piorunochron — dwie kule, trzy skarpetki, cztery piorunochrony). Lub jest ograniczone czasowo (burza, stuknięcie, gwizd — dwie burze, trzy stuknięcia, cztery gwizdy).

Rzeczowniki niepoliczalne to między innymi takie, które nazywają to, co wyobrażamy sobie jako jedną masę. Liczba mnoga rzeczowników niepoliczalnych może oznaczać liczbę (liczenie) tylko wtedy, gdy zajdą pewne zmiany w takim wyobrażaniu sobie. Na przykład niektóre substancje wyobrażamy sobie przede wszystkim w wydzielonych porcjach, tak jest np. z piwem. Większość z nas zapewne

nigdy w inny sposób piwa nie widziała,

jak tylko w butelkach, w puszkach, w szklankach. Takie piwo możemy już liczyć i kupować trzy piwa lub wypić osiem piw. Hmm, kto może, ten może… Podobnie jest z wodą, choć tę częściej widzimy lecącą z kranów, płynącą w rzece, spadającą z nieba strugami deszczu. Podobnie dla jednych polopiryna może być tabletką (a takie da się liczyć), dla innych — substancją (niepoliczalną).

Możemy zatem czasem wyobrażać sobie to, co nazywają rzeczowniki niepoliczalne, w taki sposób, że możliwe staje się liczenie (i odmiana przez liczbę). Ale co z pozostałymi przypadkami?

Zanim się nad tym zastanowimy, spójrzmy na ciekawą asymetrię. Otóż istnieją takie rzeczowniki, zwane pluraliami tantum, które form liczby pojedynczej nie mają i nawet teoretycznie takich form utworzyć się nie da: pomyje, nożyczki, drzwi, spodnie (pisaliśmy o nich we wpisie „Ani on, ani ona, ani ono. Jakiego rodzaju są nożyczki?”). Co nie oznacza, że niektórych ich desygnatów nie da się liczyć. Pomyj liczyć nie będziemy, ale z drzwiami jest to już możliwe: drzwidwoje drzwitroje drzwi. Zauważmy, że plurale tantum drzwi jest nieokreślone co do liczby. Nie wiadomo, czy to jedne drzwi w semantycznej liczbie pojedynczej, czy to wiele drzwi w semantycznej liczbie mnogiej.

Z rzeczownikami, które miałyby występować tylko w liczbie pojedynczej sytuacja jest odmienna. Tam (prawie) zawsze da się liczbę mnogą stworzyć, pytanie tylko jest takie, czy to ma sens lub czy to będzie poprawnie.

A jakie to rzeczowniki miałyby mieć tylko liczbę pojedynczą?

Przyjmijmy w ramach eksperymentu, że te, które są oznaczone w drukowanych słownikach jako blm. Ten skrót użytkownicy słowników rozwijają w narzucający się sposób: bez liczby mnogiej. Ale przyjrzyjmy się temu

co naprawdę oznacza blm w słownikach,

zaczynając od ojca współczesnych słowników, tj. „Słownika języka polskiego” pod red. W. Doroszewskiego (1958–1969).

We wstępie do tego słownika w „Skrótach wyrazów, terminów, kwalifikatorów” zapisano:

blm — bez liczby mnogiej.

Rozwinięto więc skrót dosłownie. Ale w części wstępnej pojawia się też inny
charakterystyczny zapis, powtarzany potem przez lata przez inne słowniki pewuenowskie. Na stronie LV w dziale „Formy fleksyjne” czytamy:

sjpdor-blm-blm

Rozumiecie, jak wiele to zmienia? Teraz już blm nie oznacza dosłownie ‘bez liczby mnogiej’. Oznacza coś innego, czym zaraz się zajmiemy. Wieść to zatem rewolucyjna, tylko dlaczego informację tę podano tam, gdzie nikt nie sięga?? Kto czyta wstęp do słownika? Nic zatem dziwnego, że użytkownicy rozumieli oznaczenie blm literalnie i dosłownie (w czym zresztą utwierdzał ich wykaz skrótów).

Tylko że, sekundę, co właściwie znaczy „nie występują w zwykłych użyciach
formy liczby mnogiej”? Hasło mleko w cytowanym słowniku ma oznaczenie blm (przed wszystkimi podanymi znaczeniami). Do takiego mleka to jeszcze pasuje:

mleko-pije

 

ale już poniżej widzę jak byk dwa mleka:


Trudno przecież formę mleka w zdaniu Poproszę dwa mleka uznać za niezwykłą (a to sugeruje słownik, w którym hasło mleko ma przypisane blm, a blm oznacza, że „w danym rzeczowniku nie występują w zwykłych użyciach formy liczby mnogiej).

Gorzej, że potem pojawiają się takie sądy na temat poprawności zdania „Poproszę dwa mleka”:

zdecydowanie jest niepoprawne i aż rani moje uszy;) dla potwierdzenia link
ze str pwn-u: http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=32705 „blm” przy haśle „mleko”, oznacza „brak liczby mnogiej”, a więc poproszenie o dwa mleka nie wchodzi w grę, jeśli chodzi o poprawna polszczyznę (forum.mlingua.pl, dostęp 29.01.2013)

Litości…

Ale to nie wszystko. W omawianym słowniku oznaczenie blm pojawia się bez żadnej konsekwencji: tu jest, tam nie ma (na przykład hasła krytycyzm, historycyzm,
katolicyzm, islamizmblm, ale hitleryzm, karbonaryzm, intuicjonizm, idealizm już nie…). Do tych niekonsekwencji dodajmy jeszcze to, że same oznaczenia przyjmują
różną postać: blm, zwykle blm, częściej blm, nie używana lm, zwykle w lp, w lm rzadko.

Oznaczenie blm

stało się stałym elementem „krajobrazu” słownikowego,

ale w kolejnym słownikach wciąż królowała niekonsekwencja.

W „Słowniku języka polskiego PWN” pod red. M. Szymczaka, którego egzemplarzy sprzedano najwięcej w historii polskiej leksykografii, też stosowano to nieszczęsne blm, które opisano — gdzie? we wstępie oczywiście! — tak:

6. Rzeczowniki, które w zasadzie nie występują w liczbie mnogiej, opatrzone są skrótem blm (= bez liczby mnogiej). (1995, s. XXIX)

No to, do licha, nie można było stosować zblm rozwijanego jako ‘zasadniczo bez liczby mnogiej’?

Najsłynniejsza chyba niekonsekwencja z tego słownika to te dwa hasła:

żeliwo n III, Ms. ~wie, blm «stop odlewniczy żelaza z węglem i innymi pierwiastkami, wytwarzany z surówki i ze złomu»
bainit m IV, D. -u, Ms. ~icie, blm, chem. «składnik strukturalny stali hartowanych i żeliw szarych; odmiana perlitu»

Zauważcie, w czym rzecz: w haśle żeliwo podaje się blm, ale w definicji hasła bainit jest napisane „składnik strukturalny stali hartowanych i żeliw szarych”.

A jak objaśnia skrót blm „Nowy słownik poprawnej polszczyzny” pod red. A. Markowskiego (1999)?

5. Skrót blm oznacza, że w danym rzeczowniku nie występują w zwykłych użyciach formy liczby mnogiej, np.:
działalność ż V, blm

Rzeczownik działalność nie ma w zwykłych użyciach liczby mnogiej?? To może przykład „niezwykłego” użycia:

Ateny rozwijały produkcję purpury ze ślimaków morskich i produkcję mydła, obie działalności zazębiały się z produkcją ubiorów i jedwabiu. (Michael Angold, tłum. Władysław Brodzki, Cesarstwo Bizantyńskie 1025–1204. Historia polityczna, 1993, s. 78)

I na koniec — żeby Was wnikanie w hasła nie zmęczyło — fragmenty hasła herbata
(s. 270):

herbata (…) ż IV, lm. D. herbat 1. «roślina, z której liści i pączków sporządza się napar» (…) 2. blm «liście i pączki tej rośliny, z których sporządza się napar» (…) 3. «napój przyrządzony z tych liści; porcja tego napoju» (…) 4. zwykle blm «napar z ziół lub z suszonych owoców» (…) 5. «niewielkie przyjecie» (…)

Jak rozumieć to, ze ’napój’ (znaczenie 3) nie ma oznaczenia blm, a ’napar’ (znaczenie
4) ma oznaczenie zwykle blm? Ale jak przede wszystkim rozumieć różnicę między blm (znaczenie 2), a zwykle blm (znaczenie 4)? Jeśli blm oznacza, że „nie występują w zwykłych użyciach formy liczby mnogiej”, to cóż oznacza zwykle blm?

To zatem nie blm w słownikach będzie nam rozwiązywało zagadkę liczby mnogiej polskich rzeczowników. A dlaczego w ogóle starano się wymowę tego blm osłabiać? Kiedy rzeczowniki tak oznaczone mogą mieć liczbę mnogą? Kiedy to jest oczywiste, a kiedy tylko możliwe? O tym już w następnych częściach trylogii (kolejna tutaj).

Poniżej komentują tylko osoby, którym słowa wulgarność, hejterstwo, czepialstwo, spamowanie są znane wyłącznie z definicji w Dobrym słowniku. Inni muszą wiedzieć, że mamy nożyczki i nie zawahamy się ich użyć.

  • Toszczyk

    Ja tam popieram wszelkie przejawy kreatywności językowej, o ile nie zmieniają nam drastycznie reguł morfologicznych rządzących językiem. Więc liczb mnogich używam do woli, od wszystkiego. Tak samo do woli używam morfemów synonimicznych w idiolekcie mym. To od mojego widzimisię zależy, czy w danej chwili piję sok jabłkowy, jabłeczny, jabłczany, jabłczysty czy nawet jabłczasty. Tak jak mogę ku sklepowi nadciągnąć, podążyć, zmierzyć lub skierować się.
    Wszystko, co nie jest sprzeczne z szeroko pojętą morfologią jest moim zdaniem dozwolone.

  • Maria Filipowicz

    Anienie, wszystko przez zaimek! „Rzeczowniki odmieniają się przez liczbę.” Odmieniają SIĘ? Ejże, raczej odmieniają MNIE albo MI. Np. szampan odmienia MNIE I MI (wieczór).

    • A co dopiero szampany!

      PS Akurat takie się to nie zaimek. Ale to szczegół.

      • Maria Filipowicz

        Eeee, to kładzie mi żart, wolę starą klasyfikację. A o „tym szczególe” to przydałby się osobny wpis.