Ko była blondynka, ten kolor włosów tak zwą. Podsumowanie stycznia 2016

Zapraszamy na krótkie podsumowanie stycznia w Dobrym słowniku. (Podsumowania poprzednich miesięcy można znaleźć tutaj). Nowe hasła, językowe ciekawostki, językowe zagwozdki w formie wierszyka i nowe reguły w Kompendium dobrej polszczyzny.

JĘZYKOWE CIEKAWOSTKI

Wybrane nowe ciekawostki ze zbioru dobrosłownikowych ciekawostek:

kobyla_w_sniegu

JĘZYKOWE ZAGWOZDKI

Ciekawe problemy, które rozstrzygnęliśmy w poradni językowej Dobrego słownika, układają się w taki zwariowany wierszyk:

NKWD pracownik, na sześć sposobów pisany,
miał kłopoty z kakałkiem, gdy bywał pijany.
Choć nawrócony i z Ojcze N/nasz bezbłędnie mknął,
to przed porównaniami z h/Hakatą nie umknął.
Styczniowych kiermaszy zabroniły mu słowniki,
Potrzebuję odrobiny/ę spokoju! — krzyczał jak dziki.
Do ściszyć niepotrzebny mu jednowyrazowy antonim,
gdy niosło się od sąsiadów: nas nie dogonit, nas nie

Zaległ więc i wczytał się w mądrości same,
Sejm czy sejm, ciułaczy czy ciułaczów — wszystko opisane,
O różnych zapisach wirusa HIV i odmianie,
Słownikowe bzdury na temat AIDSśniadanie,
O przecinku w od… poprzez… po… gadu-gadu,
o przecinku przed gdyto do obiadu,
Co może być eleganckie, gdy dziś jest wtorek,
kto mieszka na Majorce? — podano podwieczorek.
Czytając o błędnym takiż, zasiadł do kolacji,
w TV znów chcą zaprzysi… sędziów i nie mają racji.

NOWE HASŁA

Oto wybrane nowe hasła opracowane w styczniu na życzenie abonentów:

NOWE REGUŁY

Na stronie reguł językowych w Kompendium dobrej polszczyzny do dotychczasowych reguł przybyły trzy nowe:

DODATKOWO

Na blogifirmowe.com zostaliśmy przemaglowani, tym razem głównie na temat bloga, więc powinno być ciekawie: O językowych kąskach na talerzu i na blogu.


Tak oto kolejny miesiąc misja trzech słownikowych muszkieterów („służyć Jej Królewskiej Mości, czyli użytkownikom”) jest realizowana. W najszybciej się rozwijającym i jedynym słowniku na życzenie — Dobrym słowniku.

Zobacz, co przed Tobą:
— na bieżąco rozwiewasz swoje wątpliwości językowe,
— zyskujesz dostęp do zamkniętych treści Dobrego słownika, w tym internetowego słownika poprawnej polszczyzny,
— a wszystko w abonamencie zaczynającym się od 27 zł.

Zobacz szczegóły

Poniżej komentują tylko osoby, którym słowa wulgarność, hejterstwo, czepialstwo, spamowanie są znane wyłącznie z definicji w Dobrym słowniku. Inni muszą wiedzieć, że mamy nożyczki i nie zawahamy się ich użyć.

  • Jakub Kosiniak

    Prócz trzech powodów – obcego pochodzenia nazwisk Hlond i Bond oraz jednego tytułu prasowego (Le Monde) – nie dostrzegam żadnego innego, by utrzymywać anachroniczną pisownię słowa „blond”. Dawno już bowiem uległa spolszczeniu – jak w przedwojennym, poważnym „Dobrym senniku”, gdzie pomieszczono takie oto hasło-interpretację: „Ryżego krasnoludka pod szafą marchewką karmić – znajomość płci przeciwnej bląd.”
    Pod rozwagę…
    Jakub Kosiniak

    • Maria Filipowicz

      O tak, ja też jestem za blądpisownią. Już widzę (i słyszę uszyma duszy) te blady wypisywane na bezogonkowych klawiaturach. Albo uwagi, jak to ktoś zrobił blad, robiąc się na blad albo nawet na blat! Kto wie, może nawet przed nim taka kariera dyplomatyczna, jaką zrobiła laska?, łaska? Sikorskiego? (A tak nawiasem: czy nie powinna się znaleźć onaż l(ł)aska w wśród ciekawostek Dobrego słownika?

      • Jakub Kosiniak

        No, nie wiem… Szanowna Pani Mario, usiłuje mnie Pani – chyba – sprowokować do działań niezgodnych z „Ustawą o języku polskim”… Ale ja się nie dam! I żaden minister, nawet Ziobro, mnie już nie „podejdzie”! Jednak: pozwalam sobie zwrócić Pani uwagę na wspomniany Dobry sennik – zwłaszcza na hasło: „Z listonoszem śledziami się ciskać – kłótnia w rodzinie.” W rodzinie Dobrego słownika (che, che, „W rodzinie” – jest taka sieć telefonii komórkowej, taka trochę toruńska) nie wypada się kłócić! Baaaaaardzo serdecznie Panią pozdrawiam, kłaniając się nisko!
        Jakub K.

        • Maria Filipowicz

          A jednak niewinnam jak nowo narodzona… Ewa! Wszak żart to nie byle jaka kategoria językoznawcza. Nawet Bralczyk kiwnął głową i przytaknął, że absurd to przyjazna transcendencja. A że homo bywa ludens, to dlaczego nie zabawiać się z… językiem? A gdzież mnie lepiej zrozumieją niż w rodzinie (Dobrego słownika).

          Tak nawiasem. Wspomniany min. Ziobro postawił ongiś na powagę, gdy próbował w 2005 roku przez sejm przeprowadzić nieodmianę swego nazwiska. I co? Nawet wyrównujący nazwiska Duch Czasu nie pomógł!