Kim był Wojciech Młynarski?

Nazwy własne w słowniku nikogo już nie dziwią. Ciekawiej robi się, gdy trzeba takiej nazwie dopisać definicję, krótką i treściwą, bo to nie encyklopedia. A przecież Młynarski wielkim poetą był.

Zgodnie z teorią tworzenia słowników w słowniku ogólnym języka polskiego nie powinno być żadnych nazwisk (ani innych nazw własnych). Miejscem właściwym dla nazw własnych jest encyklopedia.

Teoria teorią, a w Dobrym słowniku są jednak nazw własnych tysiące. Może nie wiedzieliśmy, że nie powinniśmy ich umieszczać? Nie, po prostu ich wymowa i odmiana to jedne z najbardziej problematycznych spraw dla każdego, kto tworzy teksty w języku polskim. Dlatego w słowniku poprawnościowym nazwy własne powinny być i dlatego tak dużo ich opracowaliśmy.

Słownik nie jest jednak miejscem na to, by w artykułach hasłowych umieszczać rozbudowane życiorysy, opisy miejsc, wydarzeń historycznych itp. W artykułach zawierających nazwiska (bez polityki) przyjęliśmy konwencję, by podawać w definicji przykładowego nosiciela danego nazwiska z podaniem lat życia (lub roku urodzenia) i określenia zawodu (zajęcia, stanowiska itp.), które najlepiej oddaje, kim ta osoba była lub jest. Ewentualnie ciekawie dobrany przykład użycia może dodawać jakieś informacje biograficzne czy anegdoty.

TEKŚCIARZ DEPRECJONUJE?

Zwykle łatwo można zamknąć opis jakiejś osoby w jednym określeniu (np. Luchino Visconti — reżyser, Andrzej Kondratiuk — reżyser, Sean Connery — aktor). Nie dotwarzamy sobie problemów tego typu, gdy w pewnym słowniku (a może też na Wikipedii?) Aleksander Kwaśniewski widniał na wstępie jako „polski polityk i dziennikarz”.

Czasem jednak naprawdę nie wiadomo, co ma być takim głównym określeniem. Bo jak jednym słowem określić, kim był Wojciech Młynarski? Poetą? Tak, ale… Piosenkarzem? Tak, ale… Satyrykiem? Tak, ale… W pewnym momencie uznaliśmy, że najlepsze będzie słowo tekściarz, ale przykład, który umieściliśmy w haśle tekściarz, pokazuje, że chyba nie jest to najlepszy wybór.

W języku ogólnym, mówiąc o osobach, które piszą teksty piosenek, nie używamy słowa tekściarz. Piosenki mają kompozytorów i autorów słów lub autorów słów i muzyki. Teksty piosenek są w zasadzie wierszami, ale tekściarzy nie nazywa się raczej poetami (a na odrębność „zwykłych” tekstów piosenek i wierszy wskazuje istnienie „poezji śpiewanej” i „piosenki poetyckiej”). Niektóre słowniki zaznaczają, że tekściarz to słowo potoczne. Jak sobie z tym poradzić?

Jak zwykle przy pracy nad Dobrym słownikiem przejrzeliśmy teksty. I okazało się, że tekściarz nie jest używany w języku potocznym, ale występuje zwykle środowiskowo w tekstach osób związanych z branżą muzyczną i nie ma w tych użyciach żadnej negatywnej oceny. Oto kilka przykładów:

Songwriting Camps to spotkania mające na celu kolektywne komponowanie piosenek. Kompozytorzy, tekściarze, producenci muzyczni, często także wokaliści spotykają się po to, żeby wspólnie tworzyć. (zaiks.org.pl)

Wiele polskich przebojów powstało dzięki współpracy tekściarzy z piosenkarkami, piosenkarzami i zespołami. (teksciarz.org)

Andrzej Sikorowski: Strata Młynarskiego jest niepowetowana. W mojej opinii to najwybitniejszy tekściarz powojenny, z całym szacunkiem dla autorów piosenek, których się rzędem często obok Młynarskiego wymienia. Wdzięk i liryka Agnieszki Osieckiej czy mistrzowska zabawa słowem Jeremiego Przybory nie posiadały tego ciężaru gatunkowego — przekonuje Andrzej Sikorowski. (polskieradio.pl)

SAMI O SOBIE

Jak kto o sobie mówi, to też jakieś znaczenie ma. Daniel Passent wspomniał, że Wojciech Młynarski sam siebie nazywał tekściarzem. Pewnie, zawsze można uznać, że był to jakiś przejaw (sztucznej lub nie) skromności, jednak nie on jedyny „w branży” tak o sobie mówi(ł):

Jego piosenki śpiewała cała Polska! Jest poetą, prozaikiem i autorem wielu utworów, które z dnia na dzień stawały się przebojami. Już 18 maja nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego ukaże się „Tekściarz”, opowieść o życiu i twórczości Krzysztofa Dzikowskiego, autora tekstów piosenek, które śpiewali m.in. Czesław Niemen, Ewa Bem, Kasia Sobczyk, Maryla Rodowicz, Anna German, Anna Maria Jopek i wielu innych. (piw.pl)

Zresztą w tekstach da się zauważyć coś więcej. Pojawiają się takie użycia słowa tekściarz, w których ewidentnie ma ono inne znaczenie, niż to, które do tej pory analizujemy. Niekiedy jest to bowiem synonim copywritera. Na razie jest to jeszcze dosyć rzadkie, na tyle, że nie zdecydowaliśmy się umieścić tego znaczenia w słowniku. Choć może wkrótce będziemy musieli. Copywriter ma się w języku polskim dosyć dobrze, ale nie da się ukryć, że trafny polski odpowiednik już by się mu przydał.

Teksty pokazały, że nie ma w zasadzie nie ma niczego potocznego i deprecjonującego w słowie tekściarz. Ale może rzeczywiście zapis Wojciech Młynarski – tekściarz byłby zbyt lakoniczny? Nie obejmuje przecież nawet tego, że był on… raperem!


źródło zdjęcia tytułowego: https://www.flickr.com/photos/96799800@N07/8945685352/

Poniżej komentują tylko osoby, którym słowa wulgarność, hejterstwo, czepialstwo, spamowanie są znane wyłącznie z definicji w Dobrym słowniku. Inni muszą wiedzieć, że mamy nożyczki i nie zawahamy się ich użyć.

  • Toszczyk

    „Tekściarz” bardzo mi się podoba – od obcej podstawy stworzyliśmy polski derywat. Podobnie Mickiewicz nazywał baristkę – kawiarką właśnie. Teraz też niektórzy bariści nazywają siebie kawiarzami. Piekarz, sklepikarz, kwiaciarz – to i tekściarz, i kawiarz. Kontynuujmy tę starą tradycję słowotwórczą.

  • Stefania Grodzieńska w Ni psy, ni wydry, czyli wcześni my o początkach kariery Jerzego Jurandota pisze tak: „Jurandot zaczynał jako (uwaga, uwaga, nie »tekściarz«, co było określeniem obraźliwym) – jako dostawca piosenek”.

    • Sebastian Żurowski

      To tylko potwierdza, że w bardzo wielu wypadkach ocena tego, czy dane wyrażenie jest negatywne, czy nie, nie tylko jest zmienna w czasie, ale i bardzo subiektywna – dla mnie bardziej deprecjonującym wyrażeniem jest mimo wszystko „dostawca piosenek”.

      • Zastanawiam się, czy „tekściarz” był już w ogóle w użyciu. Być może młodego, niedoświadczonego autora nazywano wtedy dostawcą piosenek, co na pewno podkreślało jego niski status, a tekściarz pojawił się, kiedy Jurandot i Grodzieńska mieli już większą renomę, co wpłynęło na jego ocenę, a w tej opowieści się to skompresowało razem.