Eutanazja, głupcze!

Gdy pewne słowa są hasłami wywołującymi burzliwe dyskusje w narodzie, redaktor słownika ma problem. Jak ma je zdefiniować? Po pierwsze, bardzo trudno napisać ich obiektywną definicję (cokolwiek to znaczy). Po drugie, zwykle istnieją dwie skrajnie różne grupy, które skrajnie różnie do tego słowa podchodzą. Przykładem jest tytułowa eutanazja.

Istnieją zatem dwa skrajnie różne podejścia. Dla jednych eutanazja jest prawem człowieka, prawem do stanowienia o sobie. Dla drugich eutanazja jest eufemizmem dla zabijania dokonywanego cudzymi rękami.

Nie wiem, czy słyszeliście o historii belgijskiej paraolimpijki Marieke Verevoort, medalistki w sprintach na wózkach. Przed paraolimpiadą w Rio dość głośno było o jej deklaracji, że po igrzyskach podda się eutanazji, gdyż nie może już znieść codziennego bólu, jaki przynosi jej nieuleczalna choroba zwyrodnieniowa. W Belgii może to zrobić całkiem legalnie. Na sport.pl, gdzie o tym czytałem, pierwszym komentarzem, z największą liczbą łapek w górę, było „Każdy komentarz będzie głupi”.

W Rio Belgijka zdobyła srebro, a ostateczną decyzję jeszcze odwleka:

Naprawdę się boję — wyznała. — Nie chcę już teraz umierać. Korzystam z każdej chwili. Kiedy nadejdzie ten moment, że więcej będzie złych niż dobrych dni, wtedy będę miała w ręku dokumentację, aby poddać się eutanazji — oświadczyła. (polsatsport.pl, 12.09.2016)

Wszystkie artykuły i komentarze, które widziałem, pełne były współczucia. Czy więc w którymkolwiek mogło pojawić się na przykład określenie samobójstwo na życzenie? Zapewne nie, gdyż słowo samobójstwo ma negatywne konotacje, kojarzone jest z czymś niedobrym, słabością, brakiem odpowiedzialności, z grzechem.

JAK NIE DOŻYJĘ STU LAT, TO SIĘ CHYBA ZABIJĘ

Warto przytoczyć fragmenty książki Włodzimierza Kowalewskiego „Bóg zapłacz!” (2000). Bohater powieści, Irek, słyszy od lekarza, jaki straszny los go czeka w związku z postępującą chorobą. Potem następuje dialog:

— Wierzy pan w Boga? — zapytał.
— Tak — odrzekł Irek.
— A czy jego intencje nie są widoczne? Czy te obrazki — rozrzucił plik wydruków badania — nie mówią wyraźnie, do czego Bóg wobec pana zmierza? Ja natomiast chciałbym ominąć gehennę, którą panu sprokurował, i zaproponować overleading.
Milcząc, podrzucił kilka razy piłeczkę, a następnie zwinnym ruchem umieścił ją w przeźroczystym pojemniku.
— Co to znaczy?
— Nie wyrażam się jasno? Chcę pana przeprowadzić.
— Przeprowadzić?…
— Tak jest, przeprowadzić. Mądrze i bezpiecznie przeprowadzić na tamtą stronę.
Irek nie wiedział, jak zareagować.

Mamy tu zatem eufemizmy mające zastąpić to zwykłe–niezwykłe słowo, które ostatecznie Irek i tak wydobywa na światło dzienne:

— Przecież to, co pan mi proponuje, to jest… — pociągnął nosem — to jest… Eutanazja to jest!
Tubiełło pochylił się nad nim, zacisnął dłonie na ramionach, przybliżył pachnącą twarz, nieomal dotykając czołem jego czoła. Zajrzał przy tym głęboko w oczy, wzrokiem kłującym jak reflektory, które omiatają czarne niebo.
— Dlaczego pan używa tego słowa? — wyszeptał miękkim głosem. — Jak można nosić w sobie tyle nienawiści? Zrównuje mnie pan teraz z nazistami, którzy podstępnie uśmiercali nieuleczalnie chorych, albo lekarzami dewiantami, zafascynowanymi zadawaniem śmierci. Czyja coś przed panem ukrywam, czy robię coś bez pańskiej wiedzy i na przekór Boskim wyrokom? Działam zgodnie z podstawowym prawem natury, a przy tym chcę zapewnić panu spokój, dać absolutną władzę nad samym sobą, dać zwycięstwo nad przeznaczeniem, bo dzięki mnie od pana, a nie od niego będzie zależało załatwienie tej ostatecznej ludzkiej sprawy.

Zwróćcie uwagę na to, co mówi lekarz. „Jak można nosić w sobie tyle nienawiści?” i „Zrównuje mnie pan teraz z nazistami”. Jak teraz słownikarz ma definiować obiektywnie słowo nasączone takimi skojarzeniami, że w zasadzie nie powinno się go używać. (Potwierdza się, że praca przy słowniku grozi…).

Bo eutanazja to zabijanie, a tu przecież nie chodzi o zabijanie? Ależ g… prawda! Właśnie dlatego chce pomijać się to słowo, bo eutanazja oznacza zabijanie. I aborcja oznacza zabijanie, dlatego jest po tej samej stronie słów groźnych. Pytanie jest tylko (a raczej aż) takie, czy takie zabijanie jest — i w jaki sposób — sankcjonowane prawnie i w sumieniach ludzi. I na tym polu toczą się gorące, wciąż odżywające spory.

Oczywiście, ani w definicji eutanazji, ani aborcji w Dobry słowniku nie przeczytacie nic o zabijaniu. Takie definicje zostałyby odebrane jako nieobiektywne, jako świadczące o opowiadaniu się po którejś ze stron.

Być może też tabu zasłaniające te słowa powoduje, że są one bardzo słabe słowotwórczo i zasilają pole tego, czego brakuje w języku polskim. Nie mamy na przykład w użyciu czasowników, jedynie formy opisowe typu dokonać eutanazji, dokonać aborcji.

eutanazja

PRAWO DO ŻYCIA, PRAWO DO ŚMIERCI

Jak wspomniałem na początku wpisu, istnieją dwa skrajnie różne podejścia. Dla jednych eutanazja jest prawem człowieka, prawem do stanowienia o sobie. Dla drugich eutanazja jest eufemizmem dla zabijania dokonywanego cudzymi rękami. Prawie nikt jednak nie podnosi tego, co moim zdaniem jest tu największym numerem — jeśli mogę się tak wyrazić. Otóż nie ma żadnej gwarancji, że eutanazja oznacza uwolnienie od cierpienia. Ponieważ nie wiadomo, co z taką osobą dzieje się po śmierci. Chyba że ktoś wierzy, iż śmierć jest definitywnym końcem wszystkiego (ale i tak nie ma na to dowodów).

Zastanawia mnie też co innego. Jak to się dzieje, że prawa człowieka zaczyna się postrzegać jako prawa do decydowania o życiu. Prawa do takich zachowań, które były przez lata uważane za szkodliwe w sensie społecznym czy moralnym. W jakimś sensie przekraczanie pewnej granicy staje się przestrzeganiem praw człowieka. Bo to jest znacząca różnica, czy znosimy niewolnictwo, czy przyznaje się kobietom prawo do głosowania — obiektywnie służy to dobru człowieka.

Eutanazja budzi zaś skrajne komentarze. I słownikarz musi sobie z tym jakoś poradzić. Nie tylko z definicją, ale też z doborem przykładów użycia. W każdym razie, jak mówi znane powiedzenie koronerów: Najczęstszą przyczyną zgonu jest śmierć.

Poniżej komentują tylko osoby, którym słowa wulgarność, hejterstwo, czepialstwo, spamowanie są znane wyłącznie z definicji w Dobrym słowniku. Inni muszą wiedzieć, że mamy nożyczki i nie zawahamy się ich użyć.

  • Toszczyk

    Brakowało mi odniesienia do etymologii słowa eutanazja – o tym też warto pamiętać. Czytając o eutanazji, odruchowo przypominam sobie tę etymologię i to pierwotne, oryginalne znaczenie.

    εὐθανασία; „dobra śmierć”: εὖ, eu; „dobrze” lub „dobry” – θάνατος, thanatos; „śmierć”

  • Maria Filipowicz

    Co tam aborcja i eutanazja, skoro od dawna puka do drzwi Mr Jones Lema, a Westworld ziści się lada chwila. Szykuj się, Dobry słowniku, na (bliską) chwilę, gdy odróżnisz w opisie życie białkowe od krzemowego! A potem to dopiero nastąpi lawina redefinicji: bogowie, świadomość, piekło niebo… Każdy opis będzie jak muszkieterska przygoda podczas wyprawy po diamenty królowej, ech…