[bostyn | meseczusyts]

Czyli jak wymawiać różne obcojęzyczne nazwy, ale po polsku. I skąd redaktorzy Dobrego słownika wiedzą, jak zapisywać wymowę obcych słów używanych w polszczyźnie, żeby było dobrze?

Pisaliśmy jakiś czas temu (powstań!) o uzusie (spocznij!) i o tym, jakie podejście do badania normy językowej przyjmujemy w Dobrym słowniku. Korpusy, zeskanowane książki klasyków, kwerendy — wszystko fajnie, ale jak zbadać frekwencyjnie wymowę? Mniej więcej taki był sens pytania, które jakiś czas temu zostało zadane w dobrosłownikowej poradni. Istotnie, sytuacja badacza języka pisanego jest już bliska ideału — o ile badacz ów potrafi korzystać z komputera i Internetu. Ale w wypadku mowy badanie uzusu jest dużo trudniejsze niż w wypadku pisowni.

Oczywiście kłopoty z wymową dotyczą przede wszystkim słów i nazw zupełnie obcych oraz takich, które w polskich tekstach funkcjonują w postaci niezaadaptowanej ortograficznie (à propos, vis-à-vis etc.). Ale to nie znaczy, że nie ma problemów z „rdzennie” polskimi wyrazami z „rdzennie” polskimi głoskami. Przekonanie, że w języku polskim „pisze się tak, jak się mówi” lub „możemy zapisywać dokładnie tak, jak wymawiamy” — jest mitem. Problematyczne w wymowie są np. głoski oddawane literami:

Opisy niektórych takich kłopotliwych kontekstów są już zawarte więc w naszym Kompendium dobrej polszczyzny (a pozostałe sukcesywnie będziemy dodawać).

pilot

Czy leci z nami pilot?

Wróćmy do kwestii ustalania uzusu. Jest kilka źródeł normatywnych, które zawierają zasady polskiej wymowy. Najważniejsze to Dobry słownik Słownik wymowy polskiej PWN pod redakcją Mieczysława Karasia i Marii Madejowej (1977) oraz tom podręcznika Kultura języka polskiego. Wymowa, ortografia, interpunkcja (2008) autorstwa Tomasza Karpowicza. Tylko że czas robi swoje i nie ma pewności, że nadal mówi się tak, jak 40 lat temu zarejestrowali to w słowniku krakowscy językoznawcy. W nowszym podręczniku z kolei są reguły i sporo przykładów, ale brak wymowy tysięcy konkretnych wyrazów.

Zresztą prawdziwe problemy poprawnościowe rodzą się gdzie indziej. Ich inkubatorem oczywiście są wszelkie obce nazwy miejscowe i osobowe. Tu tradycyjnie wymowę podawały encyklopedie, są także specjalne słowniki wymowy nazwisk (m.in. Jerzego i Izabeli Bartmińskich oraz Małgorzaty Hertmanowicz-Brzozy), ale te źródła słabo (a w zasadzie w ogóle nie) nadążają za tym, o czym współcześnie się mówi. Co zatem nadąża? Internety! I dlatego jako swoisty „korpus wymowy” wykorzystujemy serwis YouTube oraz nagrania z serwisu Forvo (i podobnych). Zwykle bez trudu można  znaleźć tam kilkanaście lub kilkadziesiąt autentycznych, wyraźnie wypowiedzianych przykładów wymowy oryginalnej i spolszczonej. Na podstawie tego „osłuchu” decydujemy się na wariant lub warianty, które zalecamy.

No dobrze, ale skoro to wszystko jest w Internecie, to po co korzystać z Dobrego słownika? Owszem, każdy może znaleźć te informacje, które my znajdujemy. Może przesłuchać kilkadziesiąt razy różne nagrania, skonfrontować to ze słownikami, ale czy trochę nie szkoda na to czasu?

Poza tym, umówmy się, usłyszeć poprawną wymowę oryginalną nie znaczy móc ją potem powtórzyć. Użytkownik polszczyzny mniej więcej poradzi sobie z powtórzeniem słowa w dowolnym języku indoeuropejskim, ale języki z innych rodzin są już tak nam obce, że często nawet nie jesteśmy w stanie w nich rozróżniać wyrazów, nie mówiąc już o głoskach. A praktycznie żadna obca nazwa w języku polskim nie jest wymawiana tak, jak robią to rodzimi użytkownicy danego języka. Spolszczamy akcent, nie wymawiamy trudniejszych głosek, zastępujemy jedne głoski innymi itd. Nie ma tu jednak żadnych konkretnych zasad. Na pokładzie tego samolotu nie ma żadnego pilota…

Przyjdzie komisja i pozamiata?

Ale przecież — skoro jest tak, że to samo polskie słowo różni Polacy wymawiają różnie (klasycznym przykładem słowa, którego współczesnej uzualnej wymowy właściwie nie sposób ustalić, jest nauka), to skąd pewność, że wysłyszana kilkanaście razy w internetach wymowa obcego słowa jest właściwa? Niestety, nie ma takiej pewności. W Polsce działa gremium, które nazywa się Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej. Jej zadaniem jest ustalanie, jak nazwy geograficzne z całego świata powinny wyglądać w języku polskim (o działalności tej komisji można poczytać także w Dobrym słowniku, np. w haśle Birma czy Ałma Ata). Wydawane są publikacje z tysiącami obowiązujących polskich wersji nazw, ale komisja zajmuje się tylko ortografią — wiele standaryzowanych nazw nadal ma postać, której polska wymowa jest wątpliwa. A tą wymową już nikt w Polsce systemowo się nie zajmuje, pozostawiając ją domyślności (i fantazji) użytkowników polszczyzny.

No to do Bostonu!

Jak wiadomo, w Dobrym słowniku można skorzystać (za drobną opłatą do kiesy muszkieterów) z wyszukiwarki po przybliżonej wymowie.

1.

wppw-1

2.

wppw-2

Wyobraź sobie, iż wystarczy, że wiesz, jak w przybliżeniu zapisać mówioną wersję danego wyrazu, aby znaleźć go w słowniku. Zobacz:

  • wpiszesz żorż, trafisz do Georges,
  • wpiszesz żan, trafisz do Jean, Géant lub Jeanne,
  • wpiszesz kan, trafisz do Kahn lub Cannes,
  • wpiszesz dżajf (ale też dżajw), trafisz do jive.

Wyszukiwarka po przybliżonej wymowie dostępna jest tylko dla abonentów Dobrego słownika. Jeżeli więc jesteś abonentem, proponuję sprawdzić, czy i jak to działa. Wpisz do wyszukiwarki przybliżoną wymowę nazwy Massachusetts – inną niż [masaczjusets], którą zalecamy. Jeśli wymyślicie coś, czego nie przewidzieliśmy, dajcie znać w komentarzach.

Poniżej komentują tylko osoby, którym słowa wulgarność, hejterstwo, czepialstwo, spamowanie są znane wyłącznie z definicji w Dobrym słowniku. Inni muszą wiedzieć, że mamy nożyczki i nie zawahamy się ich użyć.

  • Maria Filipowicz

    A gdzie wymowa Meung? Przecież tam się wszystko zaczęło , Panowie Muszkieterowie!

    • Sebastian Żurowski

      Cóż za faux pas z naszej strony! Ale już nadrobiliśmy! Choć to akurat nie jest prosta nazwa do prostego zapisania wymowy po polsku…

      • Maria Filipowicz

        Ach, „to lubię!”, że zacytuje poetę. Dodałabym tylko: „… pojawiająca się w pierwszym zdaniu powieści…”. No i dziękuję za Maigreta w Meung. Jakoś umknął mi ten szczegół jego biografii – zgodnie z resztą z charakterem komisarza, który był w tym względzie dosyć powściągliwy.

        • Sebastian Żurowski

          Myślę, że to pierwsze zdanie warto też przy okazji przypomnieć, więc dodaliśmy je jako kolejny przykład użycia.

      • Maria Filipowicz

        To prawda, nie jest prosta, ale jaka zabawnie dwuznaczna dla ucha w zależności od wizualizacji e w umyśle odbiorcy!

  • Maria Filipowicz

    Sorry, Winnetou, zapomniałam o wymowie howgh! Co na to Dobry słownik?

    • Maria Filipowicz

      Hm, dochodzę powoli do wniosku, że to jedyne słowo w języku polskim, którego się nie wymawia, lecz jedynie czyta u Maya.

      • Sebastian Żurowski

        To chyba przypadłość dotycząca wszelkiego indiańskiego lub indiańskopodobnego słownictwa, które pojawiało się w powieściach o Winnetou czy Tecumsehu. Może prócz słowa „tipi”…

  • Jakub Kosiniak

    Iii… Nie działa. Wpisałem „Fhrąsuła Mitehrą” — taki jeden, były prezydent Francji — i: „Przykro nam, ale fraza „Fhrącuła Mitehrą” nie została odnaleziona… A to chyba rodzimy język Trzech Muszkieterów..? Lipa, kit i naciąganie abonenta, jak — nie przymierzając — tych biednych kibiców piłki nożnej (czy tam wszelkich innych kibiców).
    Ozięble pozdrawiam. JK

    • Maria Filipowicz

      Co tam mitehrą, zszedł był przecież. A taki kerfur żyje i trzyma się jak Chińczyki w „Weselu”, znaczy mocno. I jak go znaleźć po wymowie karfur, którą wskazuje Dobry słownik, a której nie używa (prawie) żaden Polak? No jak?

      • Już uzupełnione. Dziękuję.

      • Jakub Kosiniak

        Droga Pani Mario!
        „Karfur”, „karfur” i tylko „karfur”. „Prawie żaden Polak”? A ci, którzy wychowali się w domu z pianinem (bodaj) i francuską boną?! A inteligenci z Żoliborza (spolszczenie francuskiego Joli Bord)?!! Gniew Prezesa może być straszny!!!

        • Maria Filipowicz

          Wtedy pozostanie nam tylko ketman. A że ketmanić i hetmanić mają wymowę, którą łatwo pomylić, więc i wytłumaczyć się będzie łatwo.

          • Jakub Kosiniak

            Ha! Ketman, powiada Pani… Jako młody student (niczego, bom aktor) poznałem pewnego „Ketmana” (TW), bom z Krakowa. Dlatego (między innymi) z satysfakcją — nagrywając różne teksty — wymawiam „h” dźwięczne. By „hetmana” od „ketmana” odróżnić…
            Z szacunkiem pozdrawiam Uroczą Korespondentkę!

    • Jakubie, znajduje, tyle że wtedy, gdy szukasz osobno. W Dobrym słowniku nie ma bowiem hasła „François Mitterrand”, lecz hasło-imię François i hasło-nazwisko Mitterrand. Tak czy owak jednak popracujemy nad tym, żeby po wpisaniu do wyszukiwarki po przybliżonej wymowie „Fhrąsuła Mitehrą” też coś się znajdowało.

      • Jakub Kosiniak

        Drogi, Najszanowniejszy Łukaszu! Żartowałem, rzecz jasna…
        Tym razem pozdrawiam gorąco!!!