Bajka o skrzacie Łukaszu

W e-booku „7 bajecznie prostych sekretów lepszego pisania”, dostępnym za darmo po zapisaniu się na newsletter na stronie głównej Dobrego słownika, zawarliśmy wskazówkę mówiącą o skracaniu tekstu. W mailu z newslettera uściślamy, że nowy, świeży tekst można skrócić o jedną piątą. Dopowiedzeniem do tej zasady będzie dzisiejsza historia, mówiąca w formie bajki, skąd to wiemy.

OTO BAJKA O SKRZACIE ŁUKASZU

Dawno, dawno temu skrzat Łukasz, świeżo upieczony doktorant Wydziału Polonistyki
Skrzatosytetu Szawarskiego i nie tak już świeżo upieczony magister ekonomii, stanął przed zadaniem godnym co najmniej krasnala. Oto miał napisać swój pierwszy artykuł naukowy. Na dodatek z groźbą, że może go przeczytać jakaś oszołamiająca liczba skrzatów — siedmiu, ośmiu, może nawet piętnastu? Wybrał więc temat, którym zajmował się już od dwóch wiosen i dwóch lat.

I wyszło mu ze 40 stron tekstu. Ale nic to, wydrukuje się w dwóch częściach (tak to sobie zaplanował). Szybko jednak zszedł na ziemię. Nadskrzat-redaktor oznajmił mu, że nie ma mowy o żadnych dwóch częściach. Kolejny numer czasopisma jest przeznaczony tematycznie na pewną polonistyczną rocznicę, a jeśli chodzi o jeszcze następny numer, to już nikt nie będzie pamiętał, o czym skrzat pisał był.

Zatem w pocie czoła skrzat Łukasz poprawiał, skracał, usuwał. Udało mu się zejść do 16 stron, choć liczba znaków w tekście wciąż o jedną piątą przekraczała limit.

Dobra duszka, pomocniczka nadskrzata-redakora, napisała jednak skrzatowi Łukaszowi:

Łukaszu, powiesz, że się czepiam, że X, Y mają znaczenie dla tekstu, rozszerzają ogląd itd. Ale masz go nadal w cholerę za dużo, w tej postaci Profesor Ci tego i tak nie puści
i na to jest tylko jedno rozwiązanie: płacząc i zgrzytając zębami, ciąć po cytatach i przypisach, a tam gdzie można też przykładach. Reszta jest spójna, więc wyciąć się jej nie da 🙁

Cóż zrobił skrzat Łukasz? Skrócił o jedną piątą! I wtedy zrozumiał, że jeśli tu się udało, to chyba w każdym tekście się da. Jego późniejsze doświadczenie to potwierdziło.

A co było potem, zapytacie? Same fanfary. Nadskrzat-promotor napisał:

Gratuluję, wykonał Pan dużą pracę. Tekst mi się podoba.

Potem nadskrzat-recenzent napisał:

Tekst młodego autora oceniam wysoko.

A rok później bardzo znany nadskrzat pisał:

Czytam Pana — świetnie napisany — artykuł
z dużym zainteresowaniem.

W artykule tym skrzat Łukasz wprowadził nowy rodzaj gramatyczny rzeczownika
(dokładnie: podrodzaj rodzaju męskiego), a dziś, sześć lat później, Dobry słownik jest pierwszym słownikiem, który z powodzeniem ten rodzaj wykorzystuje przy tworzeniu tabelek gramatycznych rzeczowników typu kanar. Rodzaj męskoosobowy nacechowany — bo o nim mowa — jest też opisany w regule językowej w Kompendium dobrej polszczyzny.

I ja tam byłem, miód i wino piłem, a com się dowiedział, to Wam przedstawiłem.

KONIEC

PS 1 Jeśli nie wiesz, o co chodzi w zasadzie skrócenia o jedną piątą, koniecznie pobierz e-book „7 bajecznie prostych sekretów lepszego pisania”, zapisując się na newsletter Dobrego słownika na stronie głównej.
PS 2 A jeśli lubisz historie, to historię powstania Dobrego słownika znajdziesz tutaj.

Poniżej komentują tylko osoby, którym słowa wulgarność, hejterstwo, czepialstwo, spamowanie są znane wyłącznie z definicji w Dobrym słowniku. Inni muszą wiedzieć, że mamy nożyczki i nie zawahamy się ich użyć.

  • Maria Filipowicz

    Phi, artykuł naukowy, łatwizna! A gdyby tak „Ogród, ale nie plewiony…” ? 😀