A to ci orzech (do zgryzienia)

Ostatnio ogarniałem, co to rozkmina, i rozkminiałem, o co kaman z gęsiami u Reja — miałem niejeden orzech do zgryzienia. Orzech do zgryzienia ciężki czy twardy? Przyjrzyjmy się frazeologizmowi, któremu przyglądają się wszyscy znawcy poprawności językowej co najmniej od XIV wieku p.n.e.

To jakie były te moje orzechy? Były twarde, trudne, wielkie, niezłe, nie lada, a przede wszystkim ciężkie, wręcz potężne. Wyszczerbiłem się nieco, bo nie miałem pod ręką dziadka. Dziadka do orzechów oczywiście.

dziadki_do_orzechow

Zdjęcie z Muzeum Zabawek w Kudowie-Zdroju

Kto winien? Język angielski rzecz jasna. Nie tylko w nim niełatwa sprawa może być nazwana a hard nut to crack lub a tough nut to crack. Jest to zatem internacjonalizm frazeologiczny, w którym mamy do czynienia z wymiennością elementu przymiotnikowego.

Ale my Polacy lubimy bronić spraw przegranych, stawać w szranki z cudzoziemszczyzną, rzucać się Rejtanem i upierać się przy jednej wersji.

ORZECH U SŁOWNIKARZY

Szybki rzut oka. Stanisław Szober w przedwojennym Słowniku ortoepicznym notował:

mieć wielki, twardy lub trudny (nie: ciężki) orzech do zgryzienia

Stanisław Skorupka w swoim słowniku frazeologicznym z 1967 r. odnotował dwie postaci związku frazeologicznego — twardy i trudny. Potem jednak różni językowi doradcy w imię logiki upierali się i wpierali w nas, że orzech musi być twardy, bo inaczej frazeologizm straci sens. Witold Doroszewski zakazywał więc przymiotnika ciężki, a o trudnym nie wspominał. To autorytet jego dzieła, wydawanego wiele razy w latach 1973–1996 „Słownika poprawnej polszczyzny”, sprawił, że domorośli „grammar nazis” uznali tę formę — twardy — za jedyną poprawną.

Andrzej Markowski sprawę ujednoznacznił: twardy — słuszne i popierane; trudny — potoczne, więc nie w każdej sytuacji odpowiednie; ciężki — niepoprawne; nie lada — niepoprawne, o wielkim — ani słowa, zapewne zresztą słusznie, bo chyba go jednak przez ten czas zgryziono.

Profesorowie Jerzy Podracki i Mirosław Bańko dowodzili, że ciężki jest niepoprawny, bo „to twardość orzecha utrudnia zgryzienie go, a nie ciężar”.

CIĘŻKA SPRAWA

Ale to tak nie działa, ponieważ nikt nie myli dolarów z orzechami ani twardości z ciężarem (albo i masą). Współczesna młodzież (ładnych paręnaście milionów ludzi, często to powtarzam) gdy mówi ciężki orzech w swoim języku, to na dorosłopolski tłumaczy się to trudny, a skoro trudny jest dopuszczalny, to w zasadzie mamy do czynienia z kolejnym potocznym synonimem, a nie rażącą nielogicznością.

I tak doszedłem do wniosku, który, hm, budzi mój sprzeciw, bo źle znoszę nadmiar „ciężkości”. Kwieciściej rzecz wyraził w Wyborczej profesor Miodek:

Równie gorący jest mój apel o umiar w stosunku do określeń ciężki, ciężko. W ostatnich latach nawet moi magistranci i doktoranci mówią i piszą o ciężkich problemach badawczych i metodologicznych, ciężka jest taka czy inna sytuacja, ciężki mecz, ciężki przeciwnik, ciężki egzamin, ciężkie kolokwium, ciężki test, ciężkie dyktando, ciężko coś przewidzieć, zrozumieć, zobaczyć, wytłumaczyć, osiągnąć, znaleźć itd., itp.

W sumie — ciężko nie do wytrzymania!

Jakie poprawnościowe działa należy wytoczyć przeciw tym nadużywanym wyrazom? Po pierwsze — w tekstach oficjalnych rażą one potocznym charakterem. Po drugie — wystarczająco szeroki jest zakres ich funkcjonowania na innych obszarach semantycznych: ciężka torba, ciężka walizka, ciężkie dziecko, ciężki do matematyki, ciężko zachorować, być w ciężkim stanie, ciężka ręka, ciężki oddech, ciężkie roboty, ciężka praca, ciężki grzech, ciężki dowcip, ciężki styl. Niech zatem wrócą do normalnego frekwencyjnie obiegu komunikacyjnego takie określenia, jak: trudny, trudno, poważny, niełatwy, niełatwo, skomplikowany, nieprosty, nieprosto.

orzech_do_zgryzienia_2

Wszystko się zmienia, problemy nabierają wagi, a nawet potężnieją. Jeszcze nikt nie zakazywał potężnego orzecha do zgryzienia, a wiele takich już widać w tekstach:

Louis van Gaal miał potężny orzech do zgryzienia — musiał sobie poradzić bez aż dziewięciu kontuzjowanych zawodników! (fcbarca.com, 01.12.2012)

Taka sytuacja.

ROZGRYZŁSZY, PROPONUJĘ

Pozostańmy więc przy orzechu twardym, bo dobre frazeologizmy jednak trzymają się doświadczenia (odnoszą się do rzeczywistości odbieranej zmysłami). Jeśli chcemy dopuścić trochę stylistycznego luzu, to możemy nieco metaforycznie mówić o orzechu trudnym. Jeśli nie chcemy wyjść na nieokrzesanych burzycieli tradycji, unikajmy orzecha !ciężkiego. Którego byśmy zapewne nie odradzali, gdyby nie to rozplenienie się przymiotnika ciężki w polszczyźnie. Staropolskie przysłowie powiada wszak: „Nie gryź z diabłem orzechów”.

Jeśli jesteśmy ciekawi świata, słuchajmy, czy pojawi się orzech ?niełatwy bądź ?skomplikowany.

Poniżej komentują tylko osoby, którym słowa wulgarność, hejterstwo, czepialstwo, spamowanie są znane wyłącznie z definicji w Dobrym słowniku. Inni muszą wiedzieć, że mamy nożyczki i nie zawahamy się ich użyć.

  • Maria Filipowicz

    Ja w sprawie ciężkości. Broniłabym „ciężkiej urody”, bo to określenie zastępuje cały wykład. No i w zabawny sposób kojarzy się z ciężką wodą. 🙂